CI KTÓRZY DO NAS ZAGLĄDAJĄ

wtorek, 31 lipca 2012

Śpiew godowy samca alpaki :)


Dziś obiecany film z odgłosami które niosą się po rozłegłych andyjskich punach od ponad 6 tysięcy lat .
Odgłosy wydawane przez samce alpak w trakcie tego misterium nazywane są wokalizowaniem (śpiewem godowym) . Alpaki są zwierzętami asezonalnymi ,to znaczy że nie tak jak u innych zwierząt ruja odbywa się w określonym czasie (porze roku) lecz samice są gotowe to tego aktu cały czas aż do momentu gdy jajeczkowanie zakończy się zapłodnieniem i zaczyna się rozwój nowego życia .
Akt kopulacji trwa zwykle około 30-40 minut , zaczyna się od zalotów , gonitwą po pastwisku . Wokalizowanie jest częścią nie odzowną tego misterium ,ono daje sygnał - powoduje wydzielanie odpowiedniego hormonu u samicy i natychmiastowe jajeczkowanie które następuje dopiero w trakcie kopulacji . Jeśli chodzi o skuteczność krycia to w naszym stadzie jest ona na poziomie 85% ,rzadko ale zdarzają się poprawki . Lolek jest młodym samcem i to tak naprawdę pierwszy pełny jego sezon  w stadzie jako ogiera czołowego :) W zeszłym roku urodził się już samiec po Lolku , piękny biały w typie Accoyo .
Jesteśmy pewni że w przyszłym roku przybędzie nam doborowych alpak po tak pięknym tatusiu :) mamy już sprawdzone że Lolek przekazuje swoją najlepszą cechę - wełnistość i jakość włókna co było widać u Wisa (jego syna) , Lolek w tym roku dał 3kg 90 dkg pięknego włókna .

video

niedziela, 22 lipca 2012

... a życie toczy sie dalej .



















Natura nie znosi próżni . Gdy jedne zwierzęta odchodzą inne zgodnie z odwiecznym cyklem dbają o to by gatunek przetrwał . Po wszystkich narodzinach nadszedł czas ,,krycia" w naszym stadzie ,który udało się nam  wreszcie przesunąć na odpowiedni
moment . Od dwóch lat myśleliśmy o przesunięciu narodzin w stadzie z wczesnej wiosny na lato . Ciepło, dostatek zielonej trawy to czas gdy nie musimy się obawiać o nowo narodzone cria. W czasie gdy Lolek z całą powagą wyśpiewując Andyjską pieśń (samce alpak w trakcie aktu kopulacji wokalizują , wydają bardzo głośny zawodzący charakterystyczny odgłos) zajmował się przedłużaniem gatunku i przekazywaniem swoich wspaniałych peruwiańskich genów, Cusi (urodzony na wiosnę samczyk) postanowił naśladować starszego kolegę . Z powodu młodego wieku i braku doświadczenia troszkę mu się pomyliło :))) Mała Alba była zdziwiona co też on robi i czemu ta duża i dumna Rosario mu na to pozwala :) W ten oto sposób życie w stadzie alpak toczy się dalej .


























czwartek, 19 lipca 2012

Nie zawsze świeci słońce :(

Chcemy dziś opowiedzieć Wam o Moreli zwanej przez nas Morelką . Kilka lat temu gdy zaczynaliśmy naszą przygodę z tymi niezwykłymi zwierzętami Morelka była kupiona wraz z innymi samicami . Przyjechała do nas na początku marca, wybraliśmy między innymi ją z dużego transportu który kilka dni wcześniej przyleciał z Chile dla jej wyjątkowego koloru (Oxford Grey) nie czarnego , nie szarego a mieszanką tych dwóch . Miała  długą wełnę która wtedy nas laików nie zdziwiła . Za dwa miesiące gdy przystąpiliśmy do pierwszej w swym życiu strzyży i przyszła kolej na Morelkę , mówiąc kolokwialnie szczęki nam opadły , po ostrzyżeniu naszym oczom ukazały się potężne blizny na plecach Morelki które powstały najprawdopodobniej na skutek jakiegoś strasznego zdarzenia ,wyglądało to nie ciekawie . W swoim życiu hodowaliśmy już różne zwierzęta (często o tym pisaliśmy) i gdy popatrzyliśmy na naszą kochaną Morelkę cisnęły się myśli do głowy ,,co tobie się przydarzyło? "
Minął rok i zaczęły się problemy z Morelką ,zaczęła chorować, nasz weterynarz ledwo ją uratował ,następny rok lato ponownie krótko po urodzeniu Tekilki jeszcze z większą siłą uderza jakaś dziwna choroba , antybiotyki ,witaminy i różne weterynaryjne wspomagacze i jakoś się udało .
W tym roku nie byliśmy w stanie nic zrobić mimo użycia sprawdzonych leków .Trzy dni umierania Moreli zakończyło się dziś wieczorem.
DZIŚ WIEMY ŻE ODESZŁA NA ANDYJSKIE PUNY GDZIE TRAWA ZAWSZE ZIELONA .
Bardzo ją kochaliśmy ,mimo że sprawiała tyle kłopotów zdrowotnych ,była przewodniczką stada - tą która zawsze pewnie szła pierwsza i niczego się nie bała . Zostawiła po sobie w naszym stadzie dwie córki Tequilę i Gwiazdkę .


poniedziałek, 16 lipca 2012

Tym razem - innymi oczami


Ten wpis będzie zupełnie inny :) Niedawno czytaliśmy na jednym z blogów o konfrontowaniu obrazu wirtualnego autorów blogga z rzeczywistością . Dwa tygodnie temu ku naszej wielkiej radości odwiedziły nas Mar i Klau do nie dawna ,,tylko" blogowe znajome .Obie dziewczyny ( mama i córka )mieszkają na stałe od wielu lat w słonecznej Hiszpanii ,nasze zaprzyjaźnienie nastąpiło TU w wirtualnym świecie bloga. Nadszedł wreszcie ten czas gdy mogliśmy porównać swoje wzajemne wyobrażenia :) Jesteśmy zachwyceni naszymi gośćmi , spędziliśmy wspaniały dzień w obecności ciepłych ,mądrych dziewczyn które przywiozły do naszego odludnego miejsca kawałek ,,Dalekiego świata"
ZAPRASZAMY NA BLOGA MAR ,,Miejsce spotkań wymyślonych" W KTÓRYM ZOBACZYCIE NASZ ŚWIAT WIDZIANY NIE NASZYMI OCZAMI :)
http://mar-canela.blogspot.com/2012/07/niezapomniana-wizyta.html

niedziela, 15 lipca 2012

Z tej ziemi - polskie pyszności.














Dziś temat który jest nam od zawsze bardzo bliski  :) Tradycyjne metody wytwarzania . Przy okazji późnego dziś śniadania chcemy pochwalić się naszym nowym odkryciem - świeży na zimno tłoczony olej rzepakowy który w domowy sposób jest tłoczony na potrzeby własne i znajomych niedaleko od naszego gospodarstwa . Gdy go dostaliśmy kilka dni temu ,był dosłownie jeszcze ciepły ,dodaliśmy świeżą gałązkę cząbru górskiego i estragonu ,postał troszkę i dziś była degustacja :)
O tym że robimy własne sery kozie (ten na stole nazywamy bałkańskim jest obsypany ,,czubricą" i lekko dojrzewany) już pisaliśmy ,a są Tacy wśród Was którzy mieli okazję nawet go spróbować :) O wytwarzaniu własnych win i nalewek staropolskich jeszcze nie pisaliśmy .To w kieliszku do dzisiejszego śniadania to czerwony półwytrawny jabłecznik (zeszłoroczny) z  dziko rosnących jabłek i aronii :) . Od dziś zagościł też doskonały olej z ziołami . Powiemy tak ,Ci którzy chwalą oliwę z oliwek (robioną nie wiadomo gdzie i z czego a rodowici grecy ,włosi śmieją się że to co kupujecie w sklepach za spore pieniądze to się nadaje ale do smarowania łańcucha w rowerze :) musieli nigdy nie próbować polskiego oleju tłoczonego w tradycyjny sposób na własne potrzeby , z rzepaku z własnej uprawy .Nie możemy przekazać Wam smaku ale ten zestaw który widzicie na zdjęciach a wyglądajacy na francuski jest całkowicie z tej ziemi Warmińskiej i jesteśmy pewni że Francuz rozpłynął by się ze szczęścia kosztując POLSKĄ TRADYCYJNĄ KUCHNIĘ :)  Cudze chwalicie swego nie znacie .
Pozdrawiamy smakowicie Wszystkich którzy do nas zaglądają :)))

czwartek, 12 lipca 2012

Strzyżenie alpak 2012 :)

Minęły kolejne dni ciężkiej pracy .Strzyżenie naszych zwierzątek to dla nas bardzo stresująca praca ,ale nie unikniona. W tym roku robiliśmy to bardzo późno ,usprawiedliwieniem jest to że nasi pomocnicy :Miłosz, Michał i Aneta mieli obronę pracy magisterskiej ,sesję egzaminacyjną . Bardzo też pokomplikowało nam prace strzygaczy, brak odpowiedniego zakładu który umiałby naostrzyć dobrze nożyki do maszynki strzygącej. Po poszukiwaniach wreszcie się udało i okazało się że zakład który przez ostatnie 4 lata brał od nas pieniądze za ostrznie, nie umiał tego zrobić prawidłowo. Trafiliśmy jednak teraz na firmę która zajmuje się profesjonalnie jedynie ostrzeniem wszelkich narzędzi, Pan robi to doskonale przy użyciu nowoczesnych szlifierek cyfrowych ,,laserowych. Teraz strzyżenie idzie świetnie (wreszcie) i szybko :)
Na kilku zdjęciach pokazujemy alpaczki w trakcie i po strzyżeniu .
Jak widać zabieg ten nie jest taki łatwy, alpaki po prostu bardzo tego nie lubią, do strzyżenia pęta się je w odpowiedni sposób, a w trakcie potrzebna jest pomoc osób dodatkowo trzymających zwierzątko aby nie zrobić mu krzywdy bardzo ostrą maszynką która tnie z prędkością 3000 posuwów ostrza na minutę. U nas cały zabieg na jednej sztuce trwa oko 15-20 minut.
Cieszymy się że mamy to kolejny raz już za sobą :)




piątek, 6 lipca 2012

PALOMITA - zakończenie sezonu urodzin 2012 :)

I tym oto sposobem zakończyliśmy sezon narodzin 2012 w naszym stadzie. Wczoraj o godzinie 9.45 Auka (samica urodzona już u nas w Polsce) urodziła swoje pierwsze w życiu cria . Samiczka dostała imię  Palomita  (hiszp-gołąbeczka) . Waga urodzeniowa  7kg 230g . Jest piękna, ruda z blond grzywką :)  Auka jest największą samicą w naszym stadzie ,urodziła silną i zdrową samiczkę która już 40 minut po urodzeniu pewnie stawiała pierwsze kroki wprost do mamusinego bufetu :)
Sezon narodzin 2012 kończymy liczbą piętnastu samic w naszym stadzie ,oraz trzema samcami którym przewodzi Lolek - pierwsza alpaka urodzona już w naszej hodowli krótko po przylocie jego matki Rosario z Chile .

Na ostatnim zdjęciu urodzona w ostatnią sobotę Alba i urodzona wczoraj  Palomita. Alba pięknie rośnie, mimo że Samba jej matka nie bardzo chce się odnaleźć w tej roli  . Od drugiego dnia po urodzeniu Alba jest dokarmiana przez nas butelką . Mleko kozie jest doskonałym uzupełnieniem dla malutkiej ciągle głodnej alpaczki. Wiemy już że łączenie mleka alpaki i koziego na przemiennie dla uzupełnienia ,gdy samica alpaki ma go zbyt mało doskonale się sprawdza . Alba ssie smoka z wielkim apetytem a za dwie - trzy godziny Samba przytrzymywana przez nas karmi ją mlekiem alpaczym .

środa, 4 lipca 2012

Poncho z alpaki ,,Rustic alpaca poncho"




Poncho z włókna alpaki wykonane tradycyjnie ,z ręcznie przędzionej tylko w naturalnych kolorach przędzy i ręcznie tkane na krośnie . Specjalnie używamy słowa tradycyjnie bo prawie wszystko co dziś się sprzedaje to albo tkanina wykonana na maszynach sterowanych komputerowo albo dzianina również wykonana na maszynie (na metry ,a następnie pasowana cięta i zszywana ) Jest to t/z produkcja masowa ,w wielu przypadkach wykonywana w Chinach z przyszytą metką ,,made in Peru" :)))
Ponczo wykonane jest w 40% z alpaki Huacaya (osnowa) i w 60% z alpaki Suri (wątek) waży około 70 dkg . Długość mierzona od ramienia 95 cm a szerokość 105 cm .
Jak każde poncho jest uniwersalne na wzrost od 165 cm do 200 cm :) 
W Andach i całej Ameryce Południowej poncho jest strojem noszonym przez mężczyzn ,w świecie ,,zachodnim" częściej noszą je kobiety . Jest to bardzo wygodne ubranie ,tak na chłodny letni wieczór jak również na późno jesienny i zimowy mróz .
Dzięki przewadze włókna Suri nasze poncho jest miękkie ,puszyste i pięknie układa się do ciała . Od kilku lat poncha przeżywają swój renesans są właściwie cały czas modne i chętnie noszone przy różnych okazjach.
Obszycie dekoltu jak zawsze w naszych wyrobach spina brosza wykonana ręcznie przez nas  z drewna orzecha ,srebra 999 i kości .
Jak widzicie w poprzednim wpisie próba w noszeniu została przez nas wykonana , jest rewelacyjnie ciepłe i delikatne ,można założyć nawet na sam t-shirt (nie gryzie :)))






wtorek, 3 lipca 2012

"Alba" i poncho :)))




Trochę przypadkiem zrobiona sesja z poncho które właśnie kończymy :))) Główną modelką jest oczywiście "Alba"  urodzona w sobotę ,nazwana po Hiszpańsku - świt , przez naszych super gości a dokładnie przez  Klaudie :)

Oczywiście gdy poncho będzie już skończone pokażemy je w szczególikach jak to mamy w zwyczaju , z udokumentowanym procesem powstawania , rozmiarami , wagą ...