CI KTÓRZY DO NAS ZAGLĄDAJĄ

czwartek, 16 lipca 2015

Serowa wyliczanka z ,,Koziego Lasu"


Charolais, Valençay, Tomme (powinniśmy wedle unijnej głupoty przy każdej nazwie sera dodać ,,W TYPIE'' :)  Twarożki z ziołami i bez, jogurt tradycyjny bałkański... Wyliczanka .      Dziś chcemy pokazać trochę z tego co robimy, jakie pyszne czary odbywają się w naszej serowni i dojrzewalni. Jedno czego nie jesteśmy w stanie przekazać na blogu to smak, ale zapewniamy że wszyscy którzy próbują naszych serów są zachwyceni i moooocno zaskoczeni smakiem i aromatem : )
Część zdjęć (tych ładniejszych) jest autorstwa naszej synowej Anety.

 




















































niedziela, 12 lipca 2015

Radosny koniec przygody z polską oświatą : )


W piątek 10.07.2015roku zakończyła się nasza przygoda z polskim systemem oświatowym. Nasz młodszy syn Michał obronił pracę magisterską i uzyskał tytuł Magistra Inżyniera  na Wydziale Leśnictwa Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jak kiedyś pisaliśmy jego pasją są wszelkiego rodzaju owady stąd specjalizacja w katedrze ,,Ochrona Lasu i Ekologii SGGW'' i skomplikowany tytuł pracy magisterskiej ,,Chrząszcze saproksyliczne próchnowisk lipowych (Tilia cordata) okolic Iłowa (Nadleśnictwo Dwukoły)''
 W piątek w południe dostaliśmy SMSa - OBRONIŁEM NA 5 :) Tym oto miłym akcentem nasze dzieci zakończyły edukację w polskim systemie oświatowym (możemy dodać na szczęście bo to jak on dziś zaczyna wyglądać woła o pomstę do nieba)
Mamy nadzieję że uda się być ,,Miśkowi'' dobrym leśniczym  bo to jego marzenie od dziecka. Teraz roczny staż od października i może potem praca w LP : )


czwartek, 9 lipca 2015

Chaczapuri - gruzińska doskonałość...


Dziś jak zawsze z sentymentem o Gruzji, postanowiliśmy spędzić wieczór przy gruzińskim winie i chyba symbolu gruzińskiej kuchni, gruzińskiego stołu, Chaczapuri - to odpowiednik włoskiej pizzy. Nasza dziś była przyrządzona po adżarsku w kształcie łodzi, wypełniona po brzegi roztopionym masłem, pięknie ciągnącym się kozim serem i nie ściętym jajkiem. Aby nie wyważać otwartych drzwi dla chętnych chcących spróbować tego gruzińskiego specjału odsyłamy do bloga ,,Oblicza Gruzji'' tam znajdziecie przepis włącznie z filmikiem- instrukcją gruzińskiego fachowca :) i Pani Anny Janickiej-Galant.
Nie byli byśmy sobą gdybyśmy nie dołączyli czegoś do posłuchania. Przy Gruzińskim stole nigdy oprócz jedzenia nie może zabraknąć pięknej muzyki, takiej co to chwyta za serce. I jak to mawiają Gruzini (stosują to zawsze w praktyce) Gość w dom Bóg w dom :)
Gaumardżos! (na zdrowie)















A Zosia już spałaszowała : D




czwartek, 25 czerwca 2015

TYMUŚ poznaje świat



























Często obserwując otaczający nas świat wyciągamy wniosek, może mało popularny, może niepoprawny politycznie ...???
W kampanii prezydenckiej słyszeliśmy codziennie z ust Prezydenta Elekta ,,chcemy odbudować w Polsce przemysł'' ,,musimy przeprowadzić reindustrializację Polski''...                                                                Szanowni popaprańcy, czy nie wiecie o tym że wszyscy najwięksi filozofowie, biolodzy, socjolodzy... na świecie od lat przepowiadają koniec ery przemysłowej. Największa wojna jaka nas niebawem czeka rozgrywać się będzie nie o terytoria i zdobycze techniki, a o czystą wodę i o żywność która będzie się nadawała do jedzenia, po której będą się rodzić zdrowe dzieci, która nie będzie powodowała zmian genetycznych i nie będzie uszkadzać naszych układów wewnętrznych odpowiedzialnych za normalne zdrowe funkcjonowanie.
Na razie przyszły Panie Prezydencie i jego świto, największym naszym skarbem jest polska ziemia w niewielkim tylko stopniu skażona. Szansą dla Polski jest nie przemysł lecz zdrowa, naturalna żywność. Wytwarzanie takiej żywności tradycyjnymi metodami to też szansa na zniwelowanie bezrobocia. Dlaczego Polacy mają pracować w EKO-gospodarstwach w Niemczech, Wielkiej Brytanii... Dlaczego Wy ,,podobno patrioci '' chcecie skazać nasz kraj na dewastacje przemysłem???
     Póki co Tymuś poznaje jeszcze nie skażony chemią świat. Świat który w naszych marzeniach ma być zgodny z rytmem stworzenia.
Czy nie jest to piękny świat? Czy nie tak chciał Pan Bóg???


piątek, 19 czerwca 2015

Nasz kozioł ,,Alpejski Francuski''

Obi to w tym przypadku nie sklep a skrót od Obama :D tak nazywa się nowy członek naszego stada. Dla porządku genetycznego i postępu w jakości kolejnych kóz w naszym stadzie Czupurek pojechał do nowego stada, jego miejsce zajął piękny Alpejczyk nazwany przez byłych właścicieli Obama. Z racji niechętnego naszego stosunku do stanów zjednoczonych i wszystkiego co z nimi się wiąże, my będziemy nazywać koziołka Obi. Tak jak powiedział jego hodowca Obi jest przyszłościowym reproduktorem, w tej chwili ma 11 miesięcy. Nosi geny bardzo dobrych kóz Alpejskich Francuskich z Niemieckiej hodowli. Od długiego czasu szukaliśmy odpowiedniego reproduktora dla naszego stada i wreszcie się udało, co nie jest w Polsce takie łatwe. Musi się spotkać w jednym zwierzątku kilka cech jednocześnie; piękny eksterier, odpowiedni przodkowie w linii żeńskiej (mleczność), właściwe odchowanie kozła - gabaryty, które nie są tylko efektem genów. Obi jest piękny ma na ,,dużym plusie'' wszystkie te cechy. Efekt będzie widoczny za dwa lata. Na tym polega hodowlana ruletka :)














sobota, 13 czerwca 2015

Dojrzałość...
























Efekty ostatniej sesji fotograficznej, nasze sery w roli głównej. Może tylko napiszemy że zdjęcia są autorstwa Miłosza Guzowskiego i podlegają prawu autorskiemu. ,,Kozi Las'' nasze sery są prawdziwymi dojrzewającymi serami, można rzec - jest to kwintesencja prawdziwych kozich serów dojrzewających. Lepiej je jeść, degustować, smakować, niż o nich pisać : )




















niedziela, 24 maja 2015

,,KOZI LAS'' tam gdzie powstaje kozi ser...

  Nasze kozy wyszły na trawę, rozkręcają się w produkcji mleka. Z dnia na dzień jest go coraz więcej w związku z tym my mamy więcej pracy. Na półkach przybywa serów, a nam systematycznej ,,z zegarkiem w ręku" pracy.

 Serowni od czasu jesiennej adaptacji nie pokazywaliśmy, więc teraz pokażemy gdzie powstają aromaty i smaki z mleka kóz pasących się na śródleśnym pastwisku pełnym ziół. Ci którzy próbowali mleka naszych kózek ze zdziwieniem mówią ,,ooo całkowicie nie czuć tego koziego smaku, ono jest słodkie'' My śmiejemy się że to nie mleko, to biały wyciąg z wieeelu ziół, lekarstwo na wiele chorób :)



























środa, 13 maja 2015

Na zielonej łące : )






Wreszcie wolność, wreszcie zielona trawa, mimo niewysokiej temperatury słoneczko przypomina że to już maj. Stadko z wielkim smakiem od trzech dni korzysta z tego co kozy lubią najbardziej, młoda soczysta trawa.
Dla nas zaczęła się praca w serowni, co prawda jeszcze nie na pełnych obrotach bo maluchy wypijają codziennie prawie 15 litrów mleka. Nasza dojrzewalnia jednak powoli zapełnia swoje półki, codzienna praca przy pielęgnacji serów dojrzewających, robienie następnych. Dojrzewalnia zaczyna wyglądać tak jak powinna, daje nam to wielką radość bo widok półek z równo leżącymi kręgami serów to piękny obraz. Czas wyczekiwania i dbania o to aby to co się dzieje w serach szło w dobrym kierunku i dało smaczne aromatyczne sery, sery których każdy kęs będzie budził błysk w oku, zaciekawienie na twarzy i oszalałą pracę ślinianek :)

niedziela, 19 kwietnia 2015

Sery w Polsce - serowar, konsument.






Rzadko to robimy, ale czasem spotykamy tak mądrą wypowiedź że nie byli byśmy w stanie napisać nic więcej, nic mądrzej :D  Dziś zachęcamy Was do przeczytania całego wywiadu zamieszczonego na portalu LOKALNY ROLNIK.PL. Rozmowa z największym w Polsce fachowcem od serowarstwa z uwzględnieniem szczególnie tego farmerskiego , Dr inż. Mirosław Sienkiewicz dyrektor firmy Agrovis 
       Podobno krajowi producenci żartują, że idealny ser polskiego konsumenta nie może smakiem i zapachem zakłócać aromatu keczupu na kanapce. Jakie według Pana czynniki motywują wybory Polaków w zakresie kupna serów?
       Konsumpcja serów w Polsce jest bardzo jednostronna i monotonna. Faktycznie głównym sposobem konsumpcji jest plaster sera na kanapce wzbogacony ketchupem, majonezem lub innym dressingiem. Drugi sposób to zapiekanki i pizza. A więc zastosowania, w których indywidualny smak sera nie jest zbyt istotny. Nie są u nas powszechne sposoby spożywania serów znane z krajów zachodnich: jako składnik różnych dań, jako odrębne danie kończące obiad lub dodatek degustacyjny do odpowiednich win. W Polsce rzadko sery się degustuje, a raczej po prostu je.
        Polacy mają specyficzny gust serowarski. Jeszcze w latach 70-tych mieliśmy w Polsce dość dużą gamę różnorodnych smakowo serów. W latach stanu wojennego braki żywności były tak duże, że na rynek zaczęły trafiać sery coraz młodsze i coraz mniej wyraziste smakowo. I tak już zostało. Gdy powróciła gospodarka rynkowa, dużą rolę zaczęły odgrywać koszty produkcji. Czasy dojrzewania pozostały krótkie, a dla ograniczenia pracochłonności produkcji, powszechnie wprowadzono worki termokurczliwe, które z kolei przyczyniły się do ujednolicenia i zubożenia smaków. Co dziwniejsze, gdy zaczęło odradzać się małe serowarstwo jako alternatywa przetwórstwa przemysłowego, wcale nie poszło ono w kierunku różnorodności gatunków i długiego dojrzewania. Dominują sery tak świeże, że prawie surowe, z reguły nafaszerowane najróżniejszymi ziołami i innymi dodatkami, często podwędzane. Powoli jednak pojawiają się sery bardziej szlachetne, długo dojrzewające, o interesującej konsystencji i bukiecie smakowym.
       Serowarstwo nie jest tak skomplikowane, jak niektórzy myślą, ani tak proste jak się to wielu wydaje. Serowarstwo, to pasja na całe życie i wymaga ciągłego szkolenia. Żeby zostać świadomym serowarem, należy zacząć od szkoleń. Nie od parogodzinnych warsztatów pokazowych, ale od przyswojenia podstaw wiedzy teoretycznej.
         Serowarstwo farmerskie powinno specjalizować się w serach pracochłonnych, specyficznych, o wyrazistych cechach organoleptycznych. Obecnie zbyt dużo jest serów bardzo świeżych, mało dojrzałych, z nadmiarem ziół i innych dodatków.
       Nie ma odpowiedzi na pytanie, ile powinien kosztować ser. Dla producenta tyle, żeby pokryć koszty produkcji i zapewnić jeszcze dochód, a dla konsumenta tyle, żeby mógł go sobie kupić i żeby był zadowolony z relacji jakość/cena. Z tego względu dla różnych serów cena musi być różna. Sery z mleka koziego są z reguły droższe, niż te z mleka krowiego, 
        Sery farmerskie i rzemieślnicze muszą być droższe niż te przemysłowe, ze względu na niską wydajność małych serowni i duży nakład pracy ręcznej.

czwartek, 9 kwietnia 2015

To tylko brak czasu ???







Ostatnio uczestniczyliśmy w takiej wymianie zdań   ,, Czy wy jeszcze żyjecie? '' A skąd takie pytanie ? ,, Bo zaglądamy na waszego bloga, a tam niiiic i nic''
Hmmm, odpowiedź jest dość prosta i banalna, to tylko zwykły brak czasu. Hmmm, może nie tylko brak czasu. Z całą pewnością jeszcze wnioski wyciągnięte z poprzedniego rozdziału naszego bloga i życia. Z rozdziału ,,Alpakowego'' Uznaliśmy a dokładnie to ja przyznałem rację kilku życzliwym osobom z naszego najbliższego otoczenia. Nie warto być t/z ,,szczerym Wojtkiem'' Tak się dziwnie porobiło w ostatnich czasach że jedni się dzielą i robią za ,,informację'' a drudzy w tym czasie na nich ,,kręcą lody'' Doszliśmy więc do wniosku że ,,lodów kręcić' nie będziemy bo nie leży to w naszym charakterze, ale za ,,szczerych Wojtków'' robić już też nie będziemy : )
Do tego doszło jeszcze tak zwane twórcze wypalenie (chyba)  Napisanie 470 wpisów opatrzonych zdjęciami to tak jakbyśmy napisali ,,grubaśną''  książkę, album. Po tych czterech latach i po zmianach jakie zaszły w naszej działalności po prostu chyba chcieliśmy odpocząć od pisaniny, myślenia, co pokazać, jak napisać. No ale dobrze, bo chyba się zbyt gęsto tłumaczymy :)
  Zmiana profilu w naszej działalności cały czas w toku. W tym momencie jesteśmy na etapie wykotów. Rodzą się kolejne kózki które mamy nadzieję że po takim ojcu wzbogacą nasze stado w następnym roku doskonałymi mlecznicami :)
Na razie jesteśmy po przebudowie alpaczej stajni na koziarnię, zbudowaliśmy podpatrzone u Francuzów karmniki które ułatwiają obsługę takiej ilości kóz. Pełnią one rolę drabinki do siana i jednocześnie korytka do pasz treściwych i marchwi. Kozy dosyć szybko nauczyły się jak to działa, teraz karmienie to szybsza czynność nie powodująca zamieszania w koziarni.
Jesteśmy też w trakcie dopasowywania opakowań i projektowania etykiet na nasze kozie specjały. Wydaje się nam że chyba mamy już to co ma być : ) Nasza mała serownia i dojrzewalnia cały cas jest doposażana i dopieszczana, ale cała elektronika, sterowanie i pomiar atmosferą działają już bez zarzutów. Następny wpis będziemy mogli więc poświęcić właśnie temu co zajęło nam całą jesień i sporą część zimy, serowni z dojrzewalnią.