Kolejny koc wreszcie ukończony .Piszemy wreszcie bo pierwszy raz zakopaliśmy się w terminach , może to dziwnie zabrzmi ale mimo iż praca na krosnach wydaje się mechaniczną i bardzo monotonną to gdy chce się osiągnąć zamierzony efekt , by to co zrobimy było zgodne z projektem ,trzeba sporej koncentracji i czasu. Jak już kiedyś pisaliśmy praca nad kocem takim jak my robimy trwa trochę ponad miesiąc .Najpierw wykonujemy 3projekty do wyboru i zatwierdzenia przez klienta .Do projektu dobierane jest odpowiednie runo (kolor i jakość) potem pracę przy przędzeniu włóczki zaczyna Zosia .Zawsze robimy trochę większą ilość przędzy niż zakładana ,średnio na koć 200cm x 160cm jest to 2.5 kilograma . Część jest przędziona na osnowę a część na wątek (przędza na osnowę i wątek różni się od siebie wieloma szczegółami ,najbardziej widoczny to ten że osnowa jest mocna z pojedynczej nici t/z singel ,a na wątek jest przędziona podwójna miękka i puszysta) .Przędzenie zajmuje około 2 tygodnie wraz z praniem przędzy po sprzędzeniu . Następnie do pracy przystępuje Janusz . Snowienie krosien to jeden dzień a potem już tylko tkanie ,około dwóch tygodni . W między czasie Zosia na na krośnie INKLE tka dwie lub trzy krajki - pasy które spełniają role dekoracyjną i pomagają w zakomponowaniu całego koca. Gdy gotowa jest tkanina w trzech pasach (tradycyjne krosna mają szerokość roboczą około 70 cm ) ,więc na koc o szerokości 160cm potrzebujemy trzech pasów odpowiednio skomponowanych aby stworzyć koc który będzie nie tylko grzał ale po prostu był ładny .Teraz Zosia przystępuje do kolejnego etapu ,ręcznego zszycia i haftowania połączeń ,tak aby to co jest nieuniknione czyli szew był elementem dekoracyjnym, bardzo w tym pomaga haft t/z reliefowy , ten etap to kolejne kilka dni . Gdy mamy już cały koc czasami frędzle tak jak w tym przypadku wiązane są w koronkę tak aby dodać charakteru gotowemu kocykowi . Gdy jesteśmy już zadowoleni z efektu koc jest prany, to ostatnie pranie powoduje ułożenie się włókien w kocu (napuszenie) i odprężenie po napięciu na krosnach. Do wysuszonego koca na koniec Zosia przyszywa metkę ,która jest naszym podpisem i gwarancją że koc powstał u nas ,w technologii w której na żadnym etapie nie korzystamy z maszyn tak jak robią to jeszcze do dziś wysoko w andyjskich wioskach Indianie Aymara czy Quechua . Tak więc to nic że jest coraz cieplej , bo koc który powstaje w taki sposób jest na całe życie a nie tylko na zimę :)
CI KTÓRZY DO NAS ZAGLĄDAJĄ
niedziela, 13 maja 2012
Koc z alpaki - to nic że jest coraz cieplej
Kolejny koc wreszcie ukończony .Piszemy wreszcie bo pierwszy raz zakopaliśmy się w terminach , może to dziwnie zabrzmi ale mimo iż praca na krosnach wydaje się mechaniczną i bardzo monotonną to gdy chce się osiągnąć zamierzony efekt , by to co zrobimy było zgodne z projektem ,trzeba sporej koncentracji i czasu. Jak już kiedyś pisaliśmy praca nad kocem takim jak my robimy trwa trochę ponad miesiąc .Najpierw wykonujemy 3projekty do wyboru i zatwierdzenia przez klienta .Do projektu dobierane jest odpowiednie runo (kolor i jakość) potem pracę przy przędzeniu włóczki zaczyna Zosia .Zawsze robimy trochę większą ilość przędzy niż zakładana ,średnio na koć 200cm x 160cm jest to 2.5 kilograma . Część jest przędziona na osnowę a część na wątek (przędza na osnowę i wątek różni się od siebie wieloma szczegółami ,najbardziej widoczny to ten że osnowa jest mocna z pojedynczej nici t/z singel ,a na wątek jest przędziona podwójna miękka i puszysta) .Przędzenie zajmuje około 2 tygodnie wraz z praniem przędzy po sprzędzeniu . Następnie do pracy przystępuje Janusz . Snowienie krosien to jeden dzień a potem już tylko tkanie ,około dwóch tygodni . W między czasie Zosia na na krośnie INKLE tka dwie lub trzy krajki - pasy które spełniają role dekoracyjną i pomagają w zakomponowaniu całego koca. Gdy gotowa jest tkanina w trzech pasach (tradycyjne krosna mają szerokość roboczą około 70 cm ) ,więc na koc o szerokości 160cm potrzebujemy trzech pasów odpowiednio skomponowanych aby stworzyć koc który będzie nie tylko grzał ale po prostu był ładny .Teraz Zosia przystępuje do kolejnego etapu ,ręcznego zszycia i haftowania połączeń ,tak aby to co jest nieuniknione czyli szew był elementem dekoracyjnym, bardzo w tym pomaga haft t/z reliefowy , ten etap to kolejne kilka dni . Gdy mamy już cały koc czasami frędzle tak jak w tym przypadku wiązane są w koronkę tak aby dodać charakteru gotowemu kocykowi . Gdy jesteśmy już zadowoleni z efektu koc jest prany, to ostatnie pranie powoduje ułożenie się włókien w kocu (napuszenie) i odprężenie po napięciu na krosnach. Do wysuszonego koca na koniec Zosia przyszywa metkę ,która jest naszym podpisem i gwarancją że koc powstał u nas ,w technologii w której na żadnym etapie nie korzystamy z maszyn tak jak robią to jeszcze do dziś wysoko w andyjskich wioskach Indianie Aymara czy Quechua . Tak więc to nic że jest coraz cieplej , bo koc który powstaje w taki sposób jest na całe życie a nie tylko na zimę :)
czwartek, 10 maja 2012
Kozie sprawy w alpakowym świecie.
Kózki ciesząc się z majowego słońca dotrzymują kroku Balbinie (ich matce) i dzielnie wędrują za nią sprawdzając ze zdziwieniem co też ona skubie i po co ? :))) Nawet najmniejsza która została nazwana Maniusia dzielnie i całkiem bez kompleksów biega z siostrami.Widzimy jak z każdą godziną stają się coraz bardziej aktywne i zaczyna się w nich budzić ,,Kozia ciekawość świata " : D
Bardzo się cieszymy że Balbina która nie zapowiadała się na mleczną rekordzistkę z dnia na dzień bije rekordy swojej wydolności mlecznej, mimo że karmi trzy córeczki dwa razy dziennie jest przez nas poddajana aby nie dopuścić do zapalenia. Zdajamy ponad 1,5 litra mleka bo kózeczki narazie jeszcze małe ,nie są w stanie wypić całej balbinkowej produkcji.
Zmieniając temat mamy nadzieję że jutro przyjdą od ponad dwóch tygodni zapowiadane deszcze i podratują nasze pastwiska wołające od trzech tygodni o deszcz.
wtorek, 8 maja 2012
Andyjskie chullo i chabrowe oczki
Nie mogliśmy sobie odmówić pokazania tych jakże fajnych zdjęć Marysi , niebieskookiej piękności w andyjskim chullo (cziulo) naszej roboty.
Ostatni dzień majowego weekendu był u nas bardzo zimny , zaledwie 7*C i nagle się okazało że alpakowe chullo może się przydać nawet o tej porze roku :)
Gdy dziś obejrzeliśmy zdjęcia z tego dnia , okazało się że najpiękniejsze są te z Maniuńcią córeczką naszych przyjaciół . Marysia jest na nich andyjskim dzieckiem z cudownie chabrowymi oczkami .
Ostatni dzień majowego weekendu był u nas bardzo zimny , zaledwie 7*C i nagle się okazało że alpakowe chullo może się przydać nawet o tej porze roku :)
Gdy dziś obejrzeliśmy zdjęcia z tego dnia , okazało się że najpiękniejsze są te z Maniuńcią córeczką naszych przyjaciół . Marysia jest na nich andyjskim dzieckiem z cudownie chabrowymi oczkami .
poniedziałek, 7 maja 2012
Tym razem kózeczki :)
Wczoraj wieczorem Balbina nasza "Polska biała
uszlachetniona " koza urodziła trójkę koźląt , trzy kózki :))) Wszystkie trzy są białe jak śnieg tak jak
mama i tata. Kózeczka która urodził się jako trzeci ,jest mniejsza od swoich siostrzyczek ale jesteśmy pewni że
teraz na Balbinkowym mleku którego mama koza ma baaardzo dużo ,szybko dogoni siostry i za tydzień ,
dwa nie będzie się wiele różnił od kózeczek. Na razie głównym zajęciem całej trójki jest ssanie i spanie co widać na załączonych zdjęciach :)))
środa, 2 maja 2012
Majowe ciepło
czwartek, 26 kwietnia 2012
RUSTIC SURI WOOL - sweter na każdą okazję.
Kolejny sweter z pięknych srebrnych Suri .Na zdjęciu powyżej właścicielki wełenki z której został wykonany.
Zrobiony jest z cienkiego singla ,, Rustic Suri Wool" luźnym ściegiem na drutach nr.6, waży dokładnie 687g i ma rozmiar 48-50 .
Jak wszystkie wyroby z włókna Suri jest jedwabiście miękki w dotyku i ładnie układa się do ciała.Tak jak już kiedyś pisaliśmy wyroby z włóczki Suri można zakładać nawet na gołe ciało ,są tak miękkie i przyjemne w dotyku. Przypadkowe zmiany kolorystyki w swetrze ,,melange" to efekt powstający przy przędzeniu nie gremplowanego włókna srebrnych alpak Suri (Rustic Suri Wool) w których kolory na jednej alpace układają się od bieli przez różne odcienie szarości aż do czerni.
Sweter jest zapinany jedynie spiną ręcznie rzeźbioną z kości . Wąż w mitologii andyjskiej jest symbolem świata duchowego ,świata duchów opiekuńczych ,ma strzec właścicielkę przed złem :)
niedziela, 22 kwietnia 2012
ALPAKI lubią to najbardziej .
Nadeszło to co alpaki lubią najbardziej .Wiosna ,temperatura około 15-16 stopni ,piękne słoneczko które grzeje a nie pali :) Jak widać na zdjęciach nasze niedawno urodzone dziewczynki WAWYa i CHA-CHA mają się doskonale ,słoneczko dostarcza naturalnej witaminy D i sprzyja doskonałemu rozwojowi . To właśnie po małych Cria doskonale widać że alpaki są zwierzętami wielkich przestrzeni .Andyjskie Puny (wysokogórskie łąki) gdzie od tysięcy lat żyją alpaki z ich nieograniczoną przestrzenią dawały szansę na przeżycie tylko wtedy gdy zwierzę miało mocne i szybkie nogi . Jak obserwujemy nasze zwierzątka to właśnie nogi są od samego początku najbardziej trenowane :) Ich czas spędzany na pastwisku w tym okresie życia to właściwie tylko ciągłe sprinty i gonitwy z oszałamiającą szybkością jak na tak młode zwierzątka.
Teraz czekamy na kolejne narodziny ,kolejne samice noszą w sobie jeszcze niespodzianki :)
Wiosna to u nas czas oczekiwania i radości z każdego kolejnego cria które przychodzi na świat . Patrzenie na te niezwykłe zwierzęta w porannym słońcu przy cudownych wiosennych trelach ptaków w otaczającym nas lesie pozwala zapomnieć o wszystkim co złe w tej polskiej rzeczywistości .
środa, 11 kwietnia 2012
Szynszyla
Od kilku dni gościmy u nas w domu ziomka-sąsiada alpak, samczyka szynszyla o imieniu Porucznik :) Porucznik jest zwierzątkiem naszego młodszego syna . Rekompensuje on warszawskie odcięcie od natury Michała który mieszka teraz w stolicy , jest studentem Leśnictwa na SGGW .
Napisaliśmy że jest to ziomek naszych alpaczek , tak ,tak jest to gryzoń z rodziny szynszylowatych który żyje w wysokich Andach .
Zwierzątko było ze względu na swoje doskonałe futerko znane i cenione w najdawniejszych kulturach andyjskich. Na zdjęciu niżej pokazujemy znany relief ze starożytnego miasta Chan-Chan (kultura Chimu) na północy Peru, przedstawiający właśnie szynszyle.
Zwierzątko to jest doskonałym towarzyszem dla człowieka i milutkim zwierzątkiem dla chcących mieć oryginalnego towarzysza z dalekiego lądu :) . Bardzo łatwo się oswaja a obserwowanie go jest wielką przyjemnością . Jedyną wadą sznszyli jest to że jest to zwierzątko aktywne ( nawet bardzo aktywne ) głownie nocą .
Porucznik jeszcze kilka dni będzie z nami dzięki czemu możemy poznać lepiej kolejnego przedstawiciela fauny andyjskiej.
sobota, 7 kwietnia 2012
WESOŁEGO ALLELUJA !
Wszystkim którzy nas odwiedzają składamy życzenia z okazji Wielkiej Nocy.
Zdrowia ,wszelkiej pomyślności i tylko dobrych i szczęśliwych dni . Niech to budzące się życie przepełni Was optymizmem , a zmartwychwstały Bóg niech ma Was i Wasze rodziny w nieustającej opiece .
Z całego serca życzą
Zosia i Janusz
piątek, 6 kwietnia 2012
Świateczny Prezent od naszej ROSARIO
Dziś w południe Rosario zrobiła nam piękny prezent świąteczny , o godzinie 11.20 urodziła piękną samiczkę. Cha cha (Cza Cza :) bo tak się będzie nazywać, ma wagę urodzeniową 8kg 650g. jest bardzo wysoka i piękna.
To co najważniejsze Cha Cha ma kolor który u nas urodził się po raz pierwszy, jest w swoją matkę koloru Grey . Narazie trudno ocenić bo alpaki tego koloru rodzą się najpierw brązowe z t/z białymi końcówkami (nogi , pyszczek z przejściem na szyję) a dopiero z czasem siwieją (szarzeją ) od tego jak postępować będzie siwizna alpaczka będzie Madium Silver Grey ( czyli jasno szara jak matka Rosario ) albo Dark Silver Grey- ciemno szara z przeagą brązu.
Dodatkową radością jest to że to 5 poród Rosario u nas ,zawsze rodziła samczyki .Cha Cha jest jej pierwszą u nas samiczką :)
To co najważniejsze Cha Cha ma kolor który u nas urodził się po raz pierwszy, jest w swoją matkę koloru Grey . Narazie trudno ocenić bo alpaki tego koloru rodzą się najpierw brązowe z t/z białymi końcówkami (nogi , pyszczek z przejściem na szyję) a dopiero z czasem siwieją (szarzeją ) od tego jak postępować będzie siwizna alpaczka będzie Madium Silver Grey ( czyli jasno szara jak matka Rosario ) albo Dark Silver Grey- ciemno szara z przeagą brązu.
Dodatkową radością jest to że to 5 poród Rosario u nas ,zawsze rodziła samczyki .Cha Cha jest jej pierwszą u nas samiczką :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

