CI KTÓRZY DO NAS ZAGLĄDAJĄ

wtorek, 28 maja 2019

Powyborczo !

                                                                        
                                                                    
 Mała migawka z majowego pastwiska i cytat tekstu znalezionego w internecie z którym zgadzamy się w każdym słowie (takie powyborcze przemyślenia).

P.Marek "Właśnie Żona wróciła z Komisji Wyborczej. Okolica to typowa wiocha. Same bieda-rolnictwo.
Oddano 190 głosów z czego 127 na PiSS.
Gratuluję wygranej sąsiadom rolnikom.
A jak jeszcze raz zobaczę ryje protestujących rolników pod Ministerstwem Rolnictwa, to osobiście przyjadę napluć im w gęby.
Życzę wam kochani rolnicy podwyżek cen paliw, nawozów, sprzętu, ubezpieczeń, ton gnijących jabłek, wieprzowiny po 3 zł w skupie i 16,99 w sklepie, wysokich kar za krzywo przypięty kolczyk na krowim uchu, grzywien za wyciętą samosiejkę, komorników zajmujących wam traktory, a na deser konfiskaty ojcowizny, bo czymś trzeba będzie wiadome uroszczenia spłacić.
Będziecie mieli tak, jak lubicie.
Powodzenia."
  


wtorek, 14 maja 2019

Wreszcie :)

 
                                                                                                                                                                   Dziś po kilku latach podjęliśmy wreszcie decyzję która w nas dojrzewała od dawna, ZLIKWIDOWALIŚMY KONTO NA PEJSBUKU.
Mieliśmy dosyć tresowania nas przez pejsate lewactwo, wyznaczanie nam co mamy myśleć, co możemy napisać. Od jakiegoś czasu rasizm panujący tam od dawna, przyjął dla nas rozmiary nie do przyjęcia. Jedynie słuszny naród ,,wybrany" pod ścisłą ochroną pejsbukowych kapo, brak jakiejkolwiek reakcji na nasze zgłoszenie i sekowanie nas przy każdej nadarzającej się okazji.
Wiemy że Blogger jest dużo mnie popularny od tamtego pejsatego gówna, jednak w naszym przypadku mimo zaniedbywania tych którzy nas odwiedzają TU, bardzo słabej aktywności od kilku lat, w dalszym ciągu mamy miesięcznie około 3 tysięcy odwiedzin z całego świata :)
ROZPOCZYNAMY NASZ NOWY ROZDZIAŁ W ŻYCIU I CHCEMY ABYŚCIE TOWARZYSZYLI NAM W NIM. CHESTER I WPIS O NIM TO SYGNAŁ I POCZĄTEK, MAMY NADZIEJĘ CIEKAWEJ NIE TYLKO DLA NAS PRZYGODY.
Obiecujemy być aktywni jak dawniej, prosimy Was o Waszą aktywność-komentarze,które pokazują nam drogę, podpowiadają ... 
Pozdrawiamy tych którzy do nas zaglądają
Zosia i Janusz




poniedziałek, 6 maja 2019

Chester


Chester, pięcioletni Kuc Szetlandzki, 87 cm w kłębie mieszka z nami od miesiąca. Na razie się na wzajem poznajemy ,,czytamy" znaki które nam daje (opowiada nam swoją chyba niefajną historię) Kupiliśmy go z miejsca gdzie stał z krowami w oborze, przywiązany do kółka w ścianie na 60 centymetrowej lince. Po przywiezieniu z Podlasia do nas przez pierwsze kilka dni bał się każdego ruchu naszych rąk, co świadczy o tym że ludzie których do tej pory spotykał na swej drodze nie szczędzili mu razów. Szczotka, zgrzebło i wszelka pielęgnacja raczej nie były mu znane, po tygodniu gdy przyjechał znajomy podkuwacz aby zrobić Chesterowi porządnie nogi, odbyło się prawdziwe rodeo, podawanie nóg i pozwolenie na jakiekolwiek prace przy kopytach też nie były mu znane.
Dziś Chester pozwala się już szczotkować, uczymy się i przyzwyczajamy do podawania nóg, rozczesywania ogona... Bardzo grzecznie w boksie pozwala sprzątać a na koniec daje się przytulić dając grzywę do miziania :)
Obserwując go na padoku, cieszymy się gdy każdego dnia robimy krok za krokiem do siebie na wzajem. Jesteśmy pewni że już niebawem będzie to wspaniały ogier, Kuc Szetlandzki, wszystkie niedole jakie go spotkały dotychczas pójdą w niepamięć, a on zostanie dumnym przywódcą tabunu żyjącego na śródleśnej łące ;)



poniedziałek, 8 kwietnia 2019

ŚWIATOWY DZIEŃ ROMÓW


                                 8 kwietnia ŚWIATOWY DZIEŃ ROMÓW. 

                        Javen saste i bachtałe sare Roma, Roma ceło sweto.







sobota, 24 listopada 2018

Los alpaqueros-manufacture - kolejny sezon






Wcześniej już wspominaliśmy że ,,przestawiamy się na zimowy tryb" Dziś chcieliśmy zaprosić Was w ciekawą podróż, mając nadzieję że was nie zanudzimy. Los alpaqueros-manufacture większości z Was pewnie nic to nie powie Jest to nasz projekt który kontynuujemy od prawie 10 lat. Od jesieni do wiosny (aby się nie nudzić i przeżyć zimę) zajmujemy się wytwarzaniem z włókna alpak wszystkiego co służy temu aby nie zmarznąć. Alpaki, niezwykłe zwierzęta pochodzące z andyjskich wyżyn występują w 23 naturalnych kolorach, co eliminuje w naszym przypadku farbowanie wełny i nasączanie jej chemikaliami. Ta niezwykła cecha to nie wszystko, wełna z alpak swą delikatnością może być porównywana jedynie z kaszmirem, jest kilkukrotnie cieplejsza od wełny owczej I TO CO NAJWAŻNIEJSZE NIE POSIADA OTOCZKI Z LANOLINY KTÓRA JEST DOSYĆ SILNYM ALERGENEM , DZIĘKI TEMU DOSKONALE NADAJE SIĘ NA UBRANIA DLA WSZYSTKICH ALERGIKÓW (wiemy to z rozmów z wieloma naszymi uczulonymi klientami) Wyroby naszej manufakturki (to zdrobnienie to nie przypadek gdyż jedynymi pracownikami owej jesteśmy my Zosia i Janusz) przez te dziesięć lat rozjechały się do klientów na czterech kontynentach, nasze koce, płaszcze, swetry, czapki, szale... chronią przed zimnem największych zmarźluchów w najbardziej odległych zakątkach ziemi, no i oczywiście w Polsce. Ciekawostką dla Was oglądających zdjęcia naszych prac będzie pewnie to że wszystko od ścięcia włókna z alpak przez przędzenie, tkanie,dzierganie, projektowanie, szycie aż po spiny guziki i brosze wszystko co jest na zdjęciach wykonane jest przez nas dwoje czyli ,,Los alpaqueros-manufacture, jedyną w Europie manufakturę która przy użyciu dawnych technik Indian Quechua i Aymara wytwarza ubrania łączące pradawny dar Bogów (jak mówią o wełnie alpak Quechua) ze współczesnym człowiekiem ceniącym komfort i unikatowość tego co na siebie wkłada. Zapraszamy do zdjęć i komentowania



















poniedziałek, 12 listopada 2018

Suzuki SAMURAI LWB






A dziś aby nie było monotonii ... ale nie całkiem na inny temat. Nasz niezniszczalny SAMURAI LWB właśnie wrócił do pracy u nas po zabiegach mających przywrócić mu blask. Suzuki SAMIRAI LWB rocznik 1986 (czyli skończone 32 lata) nam pomaga w naszym gospodarstwie od 11 lat. Właściwie słowo pomaga nie oddaje jego zasług, Raz w tygodniu na swym ,,grzbiecie" przywozi kulę siana (400 kg) raz w tygodniu dowozi 200 kg owsa nasze kózki bez jego dzielnej pracy po prostu by nie mogły żyć . Mały terenowy i bardzo dzielny, nie do pokonania w terenie trudnym, zimą gdy zasypie nas śnieg tylko Samurai jest w stanie przedrzeć się naszą leśną drogą tam ,,gdzie zaczyna si cywilizacja" Nie wspomnieliśmy że Michał (nasz syn) leśnik każdego dnia pokonuje nim przez 8 godzin leśne bezdroża w leśnictwie w którym pracuje



środa, 5 września 2018

Czy nas jeszcze pamiętasz ???






Ostatnio całkiem przypadkowo (czemu przypadkowo ? Zapomnieliśmy że Wasze komentarze muszą być zatwierdzone aby się ukazały) trafiliśmy na kilka czekających komentarzy. Przeczytaliśmy i zrobiło się nam bardzo miło. Zackniło się za Wami w związku z czym postanowiliśmy spróbować TU wrócić. Nasza nieobecność to wina Facebook'a to tam dziś kontaktujemy się ze światem z naszymi obserwatorami LINK: https://web.facebook.com/Gospodarstwo-KOZI-LAS-1441211439540479/?_rdc=1&_rdr
U nas właściwie nic się nie zmieniło (co jest dobrym i jednocześnie złym znakiem - dobrym bo znaczy że nie jest gorzej, a złym bo mogło by się zmieniać na lepsze ale nie zmienia) Pasiemy kozy, robimy sery. Próbujemy żyć z wytwarzania dla ludzi prawdziwych znakomitych serów o proweniencji francuskiej, słowa próbujemy używamy z rozmysłem gdyż uważamy tak jak już ktoś to opisał a my przez obserwację potwierdzamy że ludzi myślących, czytających ze zrozumieniem i ogólnie mówiąc mądrych w Polsce to około 7-8% reszta to bezmyślne cymbały wolących żreć byle co z supermarketu i zastanawiać się czemu czują się coraz gorzej, czemu chorują... Aby nie być gołosłownym. Mieszkamy w niewielkiej odległości od jednego z miast Północnego Mazowsza. Mława to miasto z około 40 tysiącami mieszkańców. Drugi sezon uczestniczymy wraz z naszymi serami w sezonowej imprezie o nazwie ,,Mławska Aleja Przysmaków" mówiąc w skrócie jest to sobotni bazarek z dobrym, prawdziwym jedzeniem. Czy jesteście w stanie zgadnąć ilu mieszkańców robi zakupy na tym wyjątkowym bazarku gdzie można kupić prawdziwy chleb, miód nie oszukany z uli stojących w lesie, wędliny zrobione z mięsa, serki kozie sery krowie, masło... No kto zgadnie ilu z 40.000 mieszkańców ma potrzebę jedzenia prawdziwego jedzenia a nie chemicznego gówna ??? Zdradzimy Wam (są to dokładne dane, gdyż przy okazji zbierania podpisów pod pewną petycją przy okazji policzyliśmy klientów wszystkich stoisk i wyszło ni mniej ni więcej jak około 60 osób nie każdej soboty tak jest ale wahnięcia są +  - 10 osób na wszystkich stoiskach razem licząc.
Aby pokazać tym co krytykują nasz sposób opisywania rzeczywistości, że nie wyszliśmy z formy:
CZY TEN NARODEK NIE ZASŁUGUJE ABY CHOROWAĆ I UMIERAĆ W CIERPIENIACH, CZY PRZECIĘTNIE INTELIGENTNY CZŁOWIEK NIE POWINIEN WIEDZIEĆ ŻE WSZYSTKIE PIENIĄDZE KTÓRE ZAOSZCZĘDZI W TEN SPOSÓB, ŻRĄC GÓWNO SPREPAROWANE CHEMICZNIE, ZA MOMENT WYDA NA LEKARZY I LEKI.
Do następnego razu kochani, będzie nam miło gdy zostawicie choć maleńki znak swojej TU u nas bytności pisząc kilka słów w komentarzu, niekoniecznie na powyższy temat.
Pozdrawiamy z naszej leśnej samotni
Zosia i Janusz ;)




niedziela, 24 grudnia 2017

BOŻE NARODZENIE Anno Domini 2017.






Wszystkiego co dobre w ten Wigilijny wieczór życzymy wszystkim znajomym i nieznajomym, niech Nowo Narodzony Jezus Chrystus zawsze ma Was w swojej opiece. Niech się Wam darzy w życiu i w pracy.                                                                                                                         Życzą Wam Zosia i Janusz

czwartek, 12 października 2017

Ważne jest JAK ? jednak ważnioejsze jest Z CZEGO?






Pewnie wiele osób westchnęło z ulgą ,,nie widząc'' nas od dawna na blogerze : ) Ku ich zmartwieniu jesteśmy cały czas, jednak nasza większa aktywność jest na FB wystarczy tam wpisać Gospodarstwo,, Kozi Las"
Ale do tematu. Od bardzo dawna gnębi nas obserwowana sytuacja, zastanawia nas to co widzimy tak bardzo że musimy powiedzieć o tym głośno. Coraz bardziej rozwija się ,,moda-trend" na tak zwane jedzenie tradycyjne, niektórzy używają określenia którego nie lubimy ,,swojskie" Widać to szczególnie w dużych miastach bo niestety prowincja (widzimy to na przykładzie Mławskiej Alei Przysmaków) jeszcze niestety przedkłada cenę nad jakość. Z naszych obserwacji wynika jednak że jest problem z tą swojskością. Jak zwykle w Polsce przyjmuje się nazwę-określenie jednak całkowicie pomija się ZASADY obowiązujące wraz z użyciem określenia. Dla wprowadzenia i opisania zagadnienia podamy przykład z którego śmiejemy się od wielu lat. GOSPODARSTWO AGROTURYSTYCZNE  nazwa określenie które zostało ukute wiele dziesiątków lat temu w Zachodniej Europie. W łatwy sposób została ta nazwa przeszczepiona na Polski grunt jednak nie przeszczepiono wraz z nią zasad które określały gospodarstwa agroturystyczne  na zachodzie (czynne w pełni funkcjonujące gospodarstwo rolne, prowadzące hodowlę, uprawę roli... w którym wygospodarowuje się 2-3 pokoiki dla gości z miasta którzy chcą przyjechać na wieś zasmakować prawdziwego życia rolnika, popracować przy pracach polowych, podoić kozy, zobaczyć jak przetwarza się mleko na ser i pomóc w tych pracach. W zamian za to za niewielką opłatą dostaje dach nad głową, talerz prawdziwego jedzenia, wieczory ze śpiewem słowików i filiżanką kawy o wschodzie słońca na tarasie przy domu)
Co z tą ideą zrobiono w Polsce??? Powstały i nadal powstają pseudowiejskie pensjonaty gdzie karmi się gości żarciem z supermarketu a żeby nie umarli z nudów serwuje im się wieczorami kiełbasę z patyka i spanie do południa...
Tyle wprowadzenia dla ułatwienia zrozumienia tematu głównego. Na naszych rozdawanych klientom ulotkach reklamowych dużymi literami podkreśliliśmy NASZE KOZY WYPASANE SĄ NA PASTWISKACH ŚRÓDLEŚNYCH, BEZ ŚLADÓW CHEMII. MLEKO JEST DOJONE RĘCZNIE, BEZ UŻYCIA DOJAREK, SERY NIE ZAWIERAJĄ ŻADNYCH BARWNIKÓW WZMACNIACZY KOLORU, SMAKU, KONSERWANTÓW, ROBIONE SĄ RĘCZNIE Z NIE PASTERYZOWANEGO MLEKA ZGODNIE Z KILKUSETLETNIMI RECEPTURAMI FRANCUSKIMI.
Jak myślicie czy Polski MAŁO DOCIEKLIWY klient nie szukający prostych przecież dziś do zdobycia informacji, zwraca na to uwagę??? Kiedyś już pisaliśmy o mleku dojonym dojarkami których przewody nasączone są agresywną chemią używaną do ich mycia. Czy potraficie docenić zauważyć to że dla dbałości o WASZE zdrowie doimy dwa razy dziennie naszych 20 kóz ręcznie. Nie pasteryzujemy mleka na nasze sery gdyż proces ten powoduje że mleko i sery z niego stają się bezwartościowe a nawet szkodliwe dla WASZEGO organizmu. Nie używamy barwników do poprawienia wyglądu naszych serków, barwników powodujących alergię i zatruwających szczególnie organizmy dzieci. Nie karmimy naszych kózek paszami GMO i kiszonką z kukurydzy która powoduje że z ich mleka bez pasteryzacji nie da się zrobić sera, masła...
Gdy tak od kilku tygodni (obserwacja jest starsza, jednak teraz się ugruntowała) obserwujemy kolejki ustawiające się po masło ,,własnego wyrobu-tradycyjne" z gospodarstwa gdzie krowy karmi się kiszonkami z kukurydzy, mleko doi się zapaskudzonymi agresywną chemią dojarkami następnie je pasteryzuje aby dało się przerobić na cokolwiek. Masło które jest barwione ,,Annato" E160b (kliknij)
(bo klienci ,,miejscy" nie wiedzą że pasze zjadana przez przeżuwacze o tej porze roku mają niską zawartość karotenu, naturalnego barwnika barwiącego mleko na żółto) ,,a przecież ,,swojskie" musi być żółciutkie.
Gdy wędliny są tak na prawdę tylko z nazwy ,,TRADYCYJNE" bo co ma wspólnego z tradycją wędlina zrobiona ze świni wyhodowanej na wielkoprzemysłowej fermie, karmionej przemysłowymi paszami z GMO, uzupełnianymi antybiotykami  i hormonami. Co z tego że jest ona w 100% z mięsa skoro to mięso jest trutką na szczury, która odbiera WAM zdrowie. Co z tego że kaszaneczka ładnie wygląda i pachnie i zrobiono ją według fajnego przepisu babci, skoro kasza gryczana w środku, użyta do jej zrobienia została na kilka dni przed jej zbiorem z pola poddana desykacji (kliknij) , czyli obficie spryskana ROUNDUP'em.
OBSERWUJĄC TO OGÓLNE SZALEŃSTWO, NIE PRZESTRZEGANIE JAKICHKOLWIEK ZASAD. CZASÓW GDY SZAFUJE SIĘ SLOGANAMI ZAPOMINAJĄC CO ONE TAK NA PRAWDĘ OZNACZAŁY, TACY ORTODOKSI JAK MY WYCHODZĄ NA IDIOTÓW. BO PO CO CIĘŻKO PRACOWAĆ, PO CO PRZESTRZEGAĆ ZASAD, SKORO MOŻNA SZYBCIEJ, WIĘCEJ, TANIEJ. Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ NIE JEDEN Z WAS SKRZYWI SIĘ Z NIESMAKIEM PO PRZECZYTANIU I KOLEJNY RAZ SKOMENTUJE ,, BO WAM SIĘ WSZYSTKO NIE PODOBA, BO WY TYLKO NARZEKACIE'' CI KTÓRYCH MIELIŚMY NA MYŚLI PISZĄC TEN TEKST PODAJĄC PRZYKŁADY, Z PEWNOŚCIĄ NIE PODADZĄ NAM RĘKI. ALE MOŻE CHOĆ W CZĘŚCI WASZYCH GŁÓW ZAPALI SIĘ CZERWONA LAMPKA KTÓRA ZMUSI DO ZADAWANIA PYTAŃ, I PRZESTANIE OBOWIĄZYWAĆ STARE POLSKIE HASŁO ,,Klient może być oszukany, ale musi być zadowolony" Pozdrawiamy ; )