CI KTÓRZY DO NAS ZAGLĄDAJĄ

wtorek, 3 grudnia 2013

 

    Jarmark Bożonarodzeniowy w „Garncarskiej Wiosce” 

              7 grudnia zapraszamy już od 12.00 na Jarmark Bożonarodzeniowy do „Garncarskiej Wioski” w Kamionce k/Kanigowa. Na jarmarku będzie można zakupić oryginalne stroiki świąteczne, ozdoby choinkowe, wyroby szydełkowe, ekologiczne zabawki drewniane, biżuterię, wyroby z wełny alpaki, ręcznie wykonywane  i zdobione świece, karmiki dla ptaków. Jarmark jest doskonała okazją do zakupów przetworów oraz smakołyków wykonanych przez Spółdzielnie Socjalne z Kozłowa, Nidzicy, Iłowa.  Zapraszamy na warsztaty ceramiczne, własnoręczne wykonywanie ozdób świątecznych, własnoręczne malowanie bombek, malowanie bombek na życzenie.

Gościem jarmarku będzie  Jasiek Kuroń (Kuchnia Kuronia) , który przygotował pokaz gotowania świątecznych potraw.

 Program dnia:
12.00– 16.00  Jarmark Bożonarodzeniowy w hali namiotowej.
12.00-16.00 warsztaty ceramiczne, własnoręczne wykonywanie ozdób świątecznych, własnoręczne malowanie bombek, malowanie bombek na życzenie,
13.00 – 15.00 pokaz gotowania świątecznej potrawy – J. Kuroń – Kuchnia Kuronia.
12.00 – 16.00 „NIEZAPOMINAJKA” – gry i zabawy edukacyjne dla dzieci

 Oczywiście zapraszamy wszystkich Tych dla których odległość nie gra roli, oraz Tych którzy mają blisko do KAMIONKI wsi położonej 1,5 km od trasy E-7 (Warszawa-Gdańsk) na wysokości Kanigowa k/Nidzicy należy skręcić z ,,7'' i ,,Garncarska Wioska'' już tuż tuż : ) Oczywiście my tam będziemy jak w zeszłym roku i będzie to okazja do spotkania z nami i naszymi wyrobami.

wtorek, 26 listopada 2013

POLONEZ - czyli jak zrobić krok w przód cofając się do przeszłości : )


























Dziś chcieliśmy napisać o naszym nowym nabytku POLONEZ firmy ,,Kromski i Synowie'' Jak większość z Was wie przez prawie pięć lat do przędzenia naszych włóczek używaliśmy doskonałego kołowrotka elektrycznego ,,Cierełnica'' białoruskiej produkcji. Ów kołowrotek po latach ciężkiej pracy czasem po dziesięć godzin dziennie zasłużył na remont generalny, jednak aby można było to zrobić konieczne było zastępstwo i godne następstwo.  Przez długi czas przyglądaliśmy się różnym kołowrotkom na rynku światowym (rynek ten jest bardzo niewielki bo znani producenci kołowrotków do przędzenia to zaledwie kilka firm) i wreszcie decyzja zapadła ,,Jeśli przesiadać to do Rolls Royca''
POLONEZ to odpowiednik tej marki samochodów wśród kołowrotków. Jest u nas od wczoraj, firma Państwa Kromskich wysyła kołowrotki rozłożone na czynniki pierwsze, każdy element pieczołowicie zawinięty i oklejony. Z racji perfekcyjnej jakości wykonania złożenie kołowrotka zajęło nam około czterdziestu minut. Po złożeniu napawaliśmy oczy jego doskonałością kształtów i wykonania. Zosia krążyła dookoła niego czasami muskając go niby niechcący i ... krążyła jakby czekając aż Ten pozwoli jej aby zasiadła do niego i ożywiła tą doskonałość myśli ludzkiej w której od setek lat nic nie zostało zmienione. Dziś wieczorem ruszył, jesteśmy nim zachwyceni. ,,Polonez'' to kołowrotek typu norweskiego wyposażony w wielość przełożeń i szybkości dającą możliwość przędzenia wszelkich włóczek. Jeśli kiedy kolwiek będziecie myśleli o kupnie porządnego kołowrotka to pamiętajcie że jest taka polska firma ,,Kromski i Synowie'' która produkuje sprzęt na którym przędą prządki USA, Kanady, Australii, Japonii i całej Europy.
Minie kilka godzin zanim Polonez pozwoli Zosi dumnym tanecznym krokiem korzystać z jego wybitnych możliwości, dzisiejsze dwie godziny zaprzyjaźniania się pozwalają nam jasno patrzeć w przyszłość : )




niedziela, 17 listopada 2013

WYROBY z ALPAKI

http://www.losalpaqueros.com/
KLIKNIJ w zdjęcie i przenieś się do krainy wyjątkowej ALPAKI

Jak co roku tak i  teraz na początku sezonu w którym dbamy o to by nie zmarznąć : ) przypominamy o naszej stronie  www.losalpaqueros.com
Dla stałych czytelników odnalezienie naszej strony nie stanowi problemu, jednak z kontaktów mailowych i telefonów wiemy że Ci którzy pierwszy raz trafili na naszego bloga a interesują ich nasze wyroby z alpaki nie zawsze radzą sobie ze znalezieniem przekierowania na stronę.
Jeśli czujesz już że zima zbliża się nieuchronnie, jeśli myślisz o wyjątkowym prezencie dla kogoś wyjątkowego  kliknij w zdjęcie powyżej i wędruj do krainy pradawnej doskonałości, wyrobów z wełny  alpaki które chronią człowieka przed zimnem od ponad 6 tysięcy lat : )


środa, 13 listopada 2013

Opowiemy dziś całkiem inną historię : )






Aby zmienić troszkę temat i nie stać się nudnym... Właśnie nadarzyła się ku temu okazja, czasem wspominaliśmy TU na blogu że nasze wykształcenie i zawód wyuczony ma nie wiele wspólnego z rolnictwem, hodowlą... no z pewnością tak zwane wykształcenie plastyczne i znajomość wielu (szczególnie starych) technik plastycznych wynikające z kierunku którego jesteśmy absolwentami pomaga nam tworzyć, projektować, realizować pomysły przy użyciu właśnie tych starych technik : )
   Bardzo rzadko, w wyjątkowych sytuacjach zajmujemy się renowacją dzieł sztuki (naszym zawodem), ostatnio zostaliśmy uproszeni przez bardzo bliskich nam ludzi aby pomóc im ,,zrealizować ich zobowiązanie wobec Pana Boga'' : ) Kopia bardzo nie dosłowna ,,Madonny Sykstyńskiej z połowy XIX.w wykonana w którejś z warszawskich pracowni. Obraz z kilkoma rozdarciemi, niewielkimi ubytkami w warstwie gruntów i warstwy malarskiej i ogólnie brudny z pociemniałym werniksem. Malowany na cienkim płótnie lnianym co pozwalało na cienkie gruntowanie i malowanie zgodnie z manierą tego okresu cienkimi laserunkami. Maniera ta jest dość kłopotliwa dla nas konserwatorów gdyż niuanse kolorystyczne w detalach są bardzo delikatne i trudne do zrekonstruowania i scalenia w trakcie punktowania (punktowanie to technika używana w rekonstrukcji warstwy malarskiej, polegająca na zakropkowywaniu pędzelkiem ,,0'' dobranym kolorem ubytków w warstwie malarskiej). Za jakiś czas pokażemy obraz wraz z ramą (rama też będzie poddana gruntownej renowacji przez nas: zdejmowanie przemalowń, uzupełnianie gruntów, szlifowanie, złocenie). Zdjęcie obok przedstawia obraz przed pracami . Na następnych dwóch zdjęciach po prawej widać t/z ,,pasówki''zdejmowanie pociemniałego werniksu wraz z nawarstwieniami które powstały do początku jego istnienia.
Zdjęcia pod spodem po lewej pokazują w jaki sposób dokonujemy podklejeń rozdarć płótna na odwrociu płótna i kolejne zdjęcie efekt tego podklejenia i podkitowania ubytków w gruncie.





















Kolejne dwa zdjęcia niżej to bardzo rozległe rozdarcie po jego podklejeniu (cerowaniu) nitkami lnianymi o grubości bardzo zbliżonej do tych w płótnie obrazu, oraz efekt na licu obrazu po sklejeniu i podkitowani specjalnym kitem woskowym i podmalówce przygotowującej do punktowania.



















Brzegi płótna uszkodzone przez rdzewiejące gwoździe, rekonstrułowane są po wycięciu substancji zdegradowanej przez wklejane ,,krajki''. Jest to robione w taki sposób aby od miejsca zbiegu elementu rekonstruowanego z oryginałem nie nastąpiło zdwojenie płótna. Wysiepuje się nici i klejem żywiczno woskowym (naturalne żywice i wosk pszczeli ) wkleja na gorąco na styk, od lica zakłada się kit uzupełniający warstwę gruntu.
Po zakończeniu tych operacji technicznych pozostaje już tylko żmudna wielogodzinna praca nazywana w renowacji punktowaniem. Wymaga ona niezwykłego wyczucia koloru i doświadczenia połączonego ze znajomością starych technik malarskich. Zosia jest w tym bez przechwałek mistrzynią : )
Mamy nadzieję że nie zanudziliśmy Was tą całkowicie inną opowieścią : )

niedziela, 10 listopada 2013

200 000 i nowe trendy w alpakowym świecie






Zaczniemy od podziękowań dla Tych którzy są naszymi stałymi czytelnikami, jak też dla Tych którzy wpadają TU na naszego bloga tylko czasami lub przypadkiem. Wczoraj po południu nasz licznik odwiedzających bloga przekroczył liczbę 200 tysięcy. Bardzo dziękujemy że jesteście z nami. Jesteście jedynym argumentem dla naszego tu bycia i dzielenia się dość niszową wiedzą i ciekawostkami ze świata ciągle baaardzo odległego od Polski i Europy. ŚWIATA WYJĄTKOWYCH ZWIERZĄT I ICH WYJĄTKOWEGO WŁÓKNA. Dziękujemy szczególnie Tym którzy odzywają się do nas; komentując, zadając pytania. To Wy podsuwacie nam kolejne tematy, które warto poruszać.

      A teraz druga część dzisiejszego wpisu którą zapowiadają zdjęcia. ,,PERU FASHION NIGHT'' 20 listopada odbędzie się w Waszngtonie wielka  impreza promująca włókno alpaki, możliwości tego wyjątkowego pod każdym względem włókna. Wielki pokaz młodych Peruwiańskich projektantów mody między innymi Varignia García której projekty pokazujemy. Ci młodzi projektanci potwierdzają w swoich realizacjach to co my tak często zaznaczamy, wyroby z alpaki mogą być noszone blisko ciała, blisko nawet bardzo delikatnej skóry : )Wykorzystujemy tą świetną sesję modową aby pokazać całkowicie inne wykorzystanie tych najwspanialszych cech wyrobów z alpaki; miękkość, delikatność. Liczymy też na to że może ta sesja ośmieli nie jedną z naszych wspaniałych klientek co pozwoli nam sięgnąć do naszych teczek z projektami i zaproponować wyjątkowe realizacje z wyjątkowego włókna dla wyjątkowych kobiet.





















piątek, 8 listopada 2013

CHULLOS peruwiańskie czapki - etniczne reminiscencje







Nieuchronnie zbliża się pora roku w czasie której trudno obyć się bez czapki. Dziś chcemy pokazać kilka naszych ostatnio robionych czapek a dokładnie chullos (czyt: cziulos) czyli tych nawiązujących do tradycyjnego andyjskiego nakrycia głowy, (dodajmy że męskiego nakrycia głowy). Chullos noszą w Andach od dziecka do starca właśnie mężczyźni. Nasze chullos robione są z mięciutkiej alpaki pojedynczej lub podwójnej a czasem i takiej i takiej. W trakcie ich tworzenia łączymy trzy  technologie zresztą tak samo jak robią to Indianie. Część czapki jest tkana na krośnie inkle, część jest robiona na pięciu drutach, a część na szydełku. Zawsze staramy się trzymać dewizy naszej manufakturki, chullo ,,może być podobne ale nigdy takie samo jak to poprzednie'' Nasze chullos mają obniżony karczek (tylną część czapki) przez co jeszcze dokładniej otulają głowę, dając pewność że nawet największy zmarzluch będzie czuł się w nim komfortowo : )



poniedziałek, 21 października 2013

Timi : )





Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM ZA ŻYCZENIA I GRATULACJE POD POPRZEDNIM NASZYM WPISEM, DLA NAS I MALEŃKIEGO TYMUSIA. DOBRE MYŚLI A WRAZ Z NIMI DOBRA ENERGIA SĄ NIEOCENIONYM DAREM PŁYNĄCYM OD WAS  : ) Maleńki Tymuś śpi a w przerwach z wielkim smakiem i przyjemnością ciągnie ,,cycucha'' : ) Natomiast Zosia jak każda babcia dostała amoku twórczego i w pasji godnej ,,wielkich mistrzów'' tworzy kolejne elementy naszej Andyjskiej wyprawki dla wnuczątka. Wczoraj wieczorem została skończona kołderka i podusia. Kołderka 125x80cm waży niecałe 600 gram, wypełniona jest mięciutkim, śnieżno białym, delikatniejszym od puchu runem z t/z ,,welonu'' naszego Lolka (część grzbietowa alpaki wyróżniająca się największą  doskonałością runa). Poszycie wykonane z bardzo gęsto tkanego batystu bawełnianego w kolorze złotym. Tak podusia i jak i kołderka są bajecznie miękkie i delikatne, o tym że będą doskonale ciepłe nawet nie wspominamy gdyż ,,Wiracocha dając ludziom alpaki na górze Ausangati taki właśnie miał plan, aby ich włókno ochroniło ludzi i ich dzieci przed największym zimnem''




niedziela, 20 października 2013

Od godziny jesteśmy dziadkami : )






      Właśnie godzinę temu zostaliśmy dziadkami. Tymuś waży 2,5kg i ma 50 cm wzrostu : ) Dziadek z babcią od dawna przygotowywali wyprawkę z najlepszej ,,Rustic Baby Alpaca Wool'' dla swojego pierwszego wnusia. Wspaniała kołderka lekka jak łabędzi puch właśnie jest pikowana ostatnim przeszyciami maszyny, będzie doskonałym uzupełnieniem kocyka : )















środa, 16 października 2013

Jesiennie o alpakch...






Jesiennie, pewnie już wszyscy zauważyliście ją dookoła. Alpaki lubią jesienną pogodę, po pierwsze nie jest już za gorąco, po drugie w powietrzu jest sporo wilgoci. Ważne jest to drugie, czyli wilgoć w powietrzu, poranne mgły utrzymujące się u nas prawie do południa. Wielu dyletantów powtarza informację nie wiadomo czym podpartą, że alpaki nie tolerują wilgoci tak w podłożu (ziemni) jak i w powietrzu. Największy autorytet w dziedzinie hodowli alpak Don Julio Barreda wielokrotnie podkreślał że największym zagrożeniem dla jakości włókna alpak jest suche powietrze i kurz. Alpaki nie bardzo lubią moknąć na deszczu, ale to jak większość zwierząt, natomiast mgła, która na andyjskich Punach jest codziennością, służy przede wszystkim dobrej kondycji włókna : ) Nasze stadko wychodzi teraz ze stajni po godzinie ósmej, idąc na dolne pastwisko niknie we mgle w poszukiwaniu resztek tego co najbardziej lubią- zielonej trawy. Koło południa gdy słońcu uda się przebić przez mgłę, z zachwytem patrzymy jak w te złoto jesienne okoliczności przyrody wkomponowują się kolory wełny naszych alpak. Wydają się być jeszcze bardziej intensywne, jeszcze bardziej pasujące do Boskiej palety kolorów natury.


niedziela, 6 października 2013

Samurai LWB : )






Jak już pewnie większość z Was wie, mieszkamy w miejscu troszkę oddalonym od symboli współczesności i cywilizacji. czyli dróg asfaltowych i tego co my nazywamy ,,kołchozem'' czyli ścisłej zabudowy gdzie sąsiad zagląda sąsiadowi przez okno :D Abyśmy czasami mogli dotrzeć do miasta, na przykład przywieźć alpakom wory z paszą, bezwzględnie potrzebny jest niezawodny przyjaciel. Naszym przyjacielem i niezawodnym środkiem lokomocji jest 27 letni Suzuki Samurai LWB (pierwsza rejestracja 1986 rok) Pewnie nie jedna osoba zdziwi się że nie jeździmy co najmniej najnowszym MERCEDESEM czy inną TOYOTĄ :))) Owy Samurai służy nam już od sześciu lat ,,służy'' jest w sumie zbyt dalikatnym określeniem. Bez względu na pogodę, ilość błota, wysokość śniegu dzielnie dowozi nas tam gdzie mu każemy. Po włączeniu napędów na obie osi i zblokowaniu ,,mostów'' wyciągał nie raz ze śniegu i błota duuużo większe od siebie samochody ,,terenowe'' które próbowały dotrzeć do nas. Jak przystało na Samuraia jego wnętrze ,,nie grzeszy'' komfortem, na jego wyposażenie składa się wyłącznie to co jest bezwzględnie niezbędne, jednak w porównaniu ze współczesnymi niby ,,terenowymi'' samochodami (może z wyjątkiem starych LandRoverów, bije je dzielnością i sprawnością w terenie na głowę. Nasz Samuraiek należy do małego ,,odłamu'' tej wielkiej rodziny'' Suzuki Samurai LWB popularnie zwany Samurai Long. Jest fabrycznie dłuższy o kilkadziesiąt centymetrów, oraz fabrycznie wyższy o kilkanaście centymetrów. Szczególnie ta druga cecha czyli wysokość prześwitu pod samochodem daje mu wielką przewagę nad innymi samochodami, bo nawet jak na terenowy samochód jest bardzo wysoki, więc wysoki śnieg, głębokie błoto, w połączeniu z niewielką jego wagą, bo jedynie 930 kg daje mu wyjątkową przewagę w trudnym terenie. To co wyróżnia jeszcze ten model to bardzo wąski rozstaw osi, czyli jest wyjątkowo wąski, dla porównania, jest minimalnie węższy od ,,Malucha'' Fiata 126p : ) Często słyszymy pytania czy nie przewraca się na zakrętach, pewnie jest bardzo wywrotny. Otóż nie jest, jest doskonale wyważony (niski punkt ciężkości) Natomiast można nim zaparkować tam gdzie dla innych samochodów nie ma już miejsca, lub wjechać w leśną drogę tak wąską że wydawałoby się że tylko rowerem lub na piechotę  : D
Tym oto sposobem oddaliśmy hołd naszemu nie zawodnemu i wyjątkowo dzielnemu SAMURAIOWI LWB,
do tej pory pomijanemu w naszej TU pisanej historii polskich alpaqueros :)