Od pewnego czasu zastanawiamy się, czy przypadkiem nie zostaliśmy zaprojektowani na 370 postów ??? Może to wynik jakiejś psychologicznej blokady ale w żaden sposób nie potrafimy zabrać się za napisanie czegoś co nie wydawałoby się powtórką tego co już było, a przecież powtarzanie kolejny raz tego samego...
Od długiego czasu prześladują nas myśli katastroficzne. Tak, tak wiemy że nikt z Was nie lubi czytać narzekań, przecież każdy ma swoje problemy, swoje kłopoty. Wielu z Was zagląda TU po to aby odpocząć, odreagować, a zrzędzenie nie tworzy atmosfery służącej odprężeniu.
.JPG)
.JPG)
Wiemy że w innych częściach Polski jest diametralnie inaczej, ale u nas w ciągu ponad 2 miesięcy deszcz padał raz, miesiąc temu były takie dwa dni, jednego dnia padało około 1,5 godziny a następnego może ze 3 godziny. Powiecie że od tego są wakacje aby była piękna pogoda, jednak ,,piękna'' to pojęcie względne. W momencie gdy większość z Was się cieszy my otwieramy rano kolejny raz oczy ze strachem tłukącym się w głowie, znowu prawie 30*C i ani śladu nadziei na deszcz, a właściwie przy takiej suszy potrzebne jest u nas co najmniej ze 3 dni ciągłego równego deszczu. Pastwiska naszych alpaczek są wyschnięte, wygryzione a właściwie wypalone. Normalna w tej porze roku wegetacja właściwie chyba zamarła z braku wilgoci. Drzewa w koło zrzucają pożółkłe liście ratując się przed parowaniem. Najlepszym dowodem na KATASTROFALNĄ SUSZĘ jest to że bociany które normalnie powinny się trzymać podmokłych łąk przylatują na wyschnięte ugory i panicznie nie zwracając uwagi na nic szukają jaszczurek, myszy, czegokolwiek do jedzenia gdyż żaby, ślimaki, pochowały się przed suszą i upałem tak że bociany nie są w stanie ich odnaleźć. To taki krótki opis tego co widzimy od długiego czasu za oknem i dookoła naszego gospodarstwa. Gdy obserwując to wszystko, z resztą kolejne już lata jednak w sposób narastający i występujący z natężeniem do tej pory nie spotykanym w tej szerokości geograficznej, a wieczorem włączymy telewizor i widzimy kretyńskie szczęście na twarzy TVNowskiej pani od pogody mówiącej że dziś mieliśmy kolejny cudowny dzień wakacji, a wcześniej najważniejszy temat wtłaczany w puste łby ,,czy Gowin Tuska czy Tusk Gowina'' robiąc z tego temat numer 1. Zastanawiamy się czy my żyjemy na jakiejś innej planecie, w innym państwie? Nie, nie chodzi nam o biadolenie, użalanie się nad niedolą tych których los zależy od pogody (deszczu lub jego całkowitego braku). Chodzi nam o to że ci którzy uzurpują sobie prawo do tego by podejmować w naszym imieniu decyzję o naszym być, czy nie być, zrozumieli że zjawiska (katastrofalne) dotyczące pogody od kilku już lat (ostatnia zima i śnieg leżący u nas prawie do maja) nasilają się, i jest ostatni moment aby pomyśleć o wielkim narodowym programie gospodarki wodą która w jednej chwili nas zalewa ,,niszcząc życie'' wielu ludzi, to znowu jej brak powoduje że drzewa i wszystko co zielone umiera stojąc. Żywność to towar strategiczny którego nie da się wytworzyć bez wody, wiedzą o tym Żydzi którzy od wielu lat mając państwo na pustyni są EXPORTERAMI warzyw i owoców, tylko dzięki doskonałemu programowi gospodarki wodą. Namawianie rolników do topienia się w kredytach przeznaczanych na maszyny które większość roku stoją bezużytecznie rdzewiejąc, zamiast edukacji i wskazywania ekstremalnie złego położenia hydrologicznego Polski, która z roku na rok stepowieje i pustynnieje, gdzie w niedługim czasie prowadzenie jakiejkolwiek gospodarki rolnej bez wydajnych systemów nawadniających nie będzie możliwe (przynajmniej w niektórych regionach kraju, co gorsze tych właśnie stricte rolniczych). Tak więc nie cieszmy się i nie dajmy się ,,pieprzyć'' tym dla których walka o WŁASNE KORYTO jest ważniejsza od tego że za moment większości Polaków nie będzie stać na kupowanie importowanych produktów żywnościowych, nie wspomnimy tu o milionach tych którzy utrzymują swoje rodziny dzięki ciężkiej pracy w rolnictwie tworząc ,,NASZ CHLEB POWSZEDNI''
(Tylko nasze kaktusy czują się w Polskim klimacie coraz lepiej kwitnąc szaleńczo jak na andyjskich zboczach zchodzących do Atakamy )