CI KTÓRZY DO NAS ZAGLĄDAJĄ

środa, 17 października 2012

NAWIĄZANIA ... w tym co robimy ?



Nawiązanie w twórczości to częste zjawisko, częste z prostej przyczyny, człowiek realizuje swoje człowieczeństwo tworząc od kilku tysięcy lat, w związku z tym trudno a właściwie jest to nie możliwe aby w XXI wieku tworząc nie nawiązywać do czegoś, kogoś ...
Ilustracją muzyczną do dzisiejszego wpisu jest utwór Peruwiańskiego kompozytora młodego pokolenia, Lucho Quequezana  pod tytułem ,,Road to the carnival" wybraliśmy właśnie tego świetnego młodego kompozytora bo właśnie on nawiązuje i czerpie w swojej twórczości ze wspaniałego źródła  kultury Andyjskiej.
Często słyszymy pytanie ,,czemu rzeczy przez was robione są takie Andyjskie, czemu takie wzory ?" Odpowiedź jest tak prosta i banalna że zwykle  jest wspierana przez nas salwą śmiechu. 
A jakie mają być nawiązania gdy się hoduje alpaki (zwierzęta z Andów) ?
A jakie mają być gdy wszystko co jest przez nas robione jest robione z ich cudownego włókna .
A jakie mają być gdy materiały z których robimy dodatki (spiny, szpile, guziki) pochodzą z tego regionu świata (mahoń, gwajakowiec, srebro999, kość bydlęca)
Wszystko od strony warsztatowej czym się posługujemy w naszej pracy, jest zaczerpnięte z technologii od najdawniejszych czasów stosowanej w przetwarzaniu włókna alpak w Andach. 
Najdziwniejsze w tym pytaniu jest to że zadają je osoby które nie mają problemu z drążeniem dyni na 31 października ,,halloween" czy też nie potrafią się obyć bez sushi. Jesteśmy przekonani że zarzucanie komuś  tego, że nawiązuje do tej czy innej kultury w momencie gdy zawartość swojej szafy podprządkowuje się modom powstającym gdzieś daleko w świecie bo nawet ta niby Polska Moda ,,tworzona'' w Polsce nie jest niczym innym jak zlepkiem zapożyczeń ze światowych trendów dyktowanych w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie.
Od samego początku naszej działalności podkreslamy czerpanie w projektach i technologii z kultury materialnej regionu andyjskiego. Różnimy się od większości zajmującej się podobną działalnością tym, że u nas jest to czytelne i nie próbujemy udawać że projekt jest oparty na tradycji warszawskiej, czy Warmińskich wzorach przekazanych nam przez babcię : )
Zupełnie inną sprawą jest kwestia gustu, całe szczęście jeszcze gust jest w tym kraju sprawą osobistą, i nie każdy musi nosić jeden z miliona, sweter wyprodukowany zeszłej wiosny przez maszynę pod Szanghajem, bo Pan  Xiński w TVNie tak kazał.

 

11 komentarzy:

  1. Swietny, rzetelny post, poparty wspanialym materialem fotograficznym:-) Bardzo lubie do Was zagladac, podpatrywac i dowiadywac sie nowych rzeczy o Alpakach, kulturze andyjskiej(o ktorych, poki co, nie mam zbyt wielkiego pojecia):-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wzajemnością, Sri Lanka to dla nas też miejsce które poznajemy dzięki Tobie i Twoim super reportażom :)
      Pozdrowienia ślemy przez lądy, góry i oceany :)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia z tekstem się zgadzam :)
    Pozdrawiam serdecznie Ilona

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdzies tam w glebi duszy nie mieliscie nigdy ochoty na eksperymenty? Nie warszawskie, warminskie czy nowojorskie, ale Wasze. Cos, co odstaje wygladem od pra-wzorcow andyjskich, a jest owocem tylko Waszej wyobrazni. Juz ten bajkowy sweter dla pianistki nie byl chyba do konca taki andyjski.
    Sciskam cale Wasze stado, z Wami na czele ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała nasza praca to jeden wielki eksperyment, nigdy nie robimy przeniesień wprost. Często energia Andów drzemie tylko we włóknie alpaczym którym się posługujemy.
      Nawiązania o których piszemy zawsze są przetransponowane przez nas i w efekcie realizacja jest jak muzyka Lucho, czuć w niej ,,wiatr z Ausangati" ale jest on tylko tłem czegoś co jest całkowicie nasze. Zapraszamy do wędrówki w głąb naszego bloga a sama się o tym przekonasz :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. Witam,
    mam pytanie do tego pierwszego zdjęcia. Na pierwszym planie widzę wyraźnie te klasyczne nożyce do strzyżenia. A czy ten drugi mężczyzna używa takiego bardzo ostrego noża. o którym pisaliście Państwo ostatnio w odpowiedzi na moje poprzednie pytanie ?
    Bardzo mi się podoba Państwa post, świetny tekst: ciekawy, ale merytoryczny i z wyczuciem podlany lekkim sosem złośliwości.
    Tak na wszelki wypadek napiszę tylko, że nie drążę dyni, nie jadam sushi i doskonale obywam się bez telewizora i nie wiem co każe nosić, tudzież jeść pan X czy Y i wcale nie jestem tego ciekawa. W ubraniach kieruję się własnym gustem, bo to chyba jeden z niewielu, jeśli nie jedyny, wolny wybór, który mi pozostał. Całkowicie, w 100 % zgadzam się z Państwem !
    Ślę serdeczne pozdrowienia z Torunia, Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczór :)
      Młodzieniec strzyże alpakę właśnie nożem, co ojcu jak widać na zdjęciu bardziej przekonanemu do ,,nowoczesności''nie do końca odpowiada. Naprawdę, te klasyczne nożyce to dla wielu alpaqueros szczyt techniki i nowoczesności, do ich używania nakłaniają rządowi (ministerialni) instruktorzy. Rządy Peru,Boliwii,Chile prowadzą wiele programów (często dofinansowywanych przez różne organizacje światowe n.p.FAO)w których głównym celem jest ,,danie t/z wędki'' tej jednej z najuboższych grup społecznych w strefie andyjskiej jakimi są Los Alpaqueros (hodowcy alpak). No ale te sprawy to już temat na bardzo długi i pewnie dla większości nie ciekawy wpis :)
      Co do końca Pani wypowiedzi to widzimy coraz bardziej że poza tym że uwielbiamy czytać Pani komentarze, to chyba należymy do tego samego ,,klubu''... :)
      Serdecznie pozdrawiamy
      Zosia i Janusz

      Usuń
    2. Dobry wieczór !
      bardzo mi miła jest ta "klubowa" z Państwem spójność myśli i odczuć. Przyznam szczerze, że kulturę Andów znam bardzo słabo, lepiej będzie powiedzieć wcale i to co Państwo piszecie o biedzie, no może nie jest jakimś kompletnym zaskoczeniem, ale budzi pewne zdziwienie. Czy jest ona aż tak powszechna ?
      Gdy zauważyłam te nożyce naiwnie pomyślałam, że to narzędzie zostało użyte na potrzeby zdjęć. Wcale mi nie przyszło do głowy, że jest ciągle w użyciu. Na naszych terenach można je zobaczyć chyba tylko w muzeach.
      Jeśli zaś chodzi o rozwijanie tematu, to rozumiem - blog ma swoje prawa.
      Na koniec żartobliwa uwaga na temat tego samego zdjęcia. "Młodzieniec" na zdjęciu ma czapkę założoną w mój "ulubiony" niezwykle "gustowny" sposób. Ale "De gustibus ..." :-). Pozdrawiam Państwa, Dorota z Torunia

      Usuń
    3. Słowo bieda w europejskim znaczeniu nawet nie jest tym co oddaje w pełni sytuacje tej dużej grupy społecznej jaką są Alpaqueros, trafniejszym jest wyjątkowe ubóstwo.Sytuacja ekonomiczna krajów regionu andyjskiego to wynik zaszłości z kilkudziesięciu ostatnich lat z czego ostatnie kilka, to efekt działań Banku Światowego i wielkich ponadnarodowych koncernów przemysłowych. Efekty są takie że ludzie i ich rodziny którzy produkują najdroższą wełnę świata (Peru, Boliwia są jej największymi producentami na świecie)żyją średnio za około 1$ dziennie, a ich dzieci gdyby nie szkoły prowadzone przez różne organizacje religijno - charytatywne ze świata, gdzie internat i jedzenie jest za darmo nie kończyłyby w ogóle szkół nawet na poziomie podstawowym.
      Jak widać trafiła Pani w nasz ,,czuły punkt'' i sprowokowała do gadulstwa :)
      Młodzieniec naśladuje jak większość młodzieńców na świecie, zobaczonych gdzieś na zdjęciach amerykańskich rówieśników :)
      Pozdrawiamy raz jeszcze :)
      P.S.
      Prawa tego bloga należą w całości do nas, więc pewnie temu przez Panią podpowiedzianemu tematowi poświęcimy któryś z najbliższych wpisów :) Pewnie od razu zostaniemy posądzeni przy okazji o ultra lewicowe poglądy :)))

      Usuń
  5. Witam,
    cieszę się, że sprowokowałam Państwa do "gadulstwa". Mnie ten temat bardzo zainteresował i myślę, że wart jest osobnego wpisu. Jeśli wolno mi coś podpowiedzieć, to też poruszcie Państwo w tym wpisie temat działań banków i koncernów w tamtym rejonie świata (i wiemy, że wszędzie). Może to niektórym otworzy oczy. No ale sprawa szkolnictwa też ma niebagatelne znaczenie . Pozdrawiam serdecznie z Torunia, Dorota

    OdpowiedzUsuń