CI KTÓRZY DO NAS ZAGLĄDAJĄ

wtorek, 18 września 2012

ALBA - świt, to przecież początek.






Ci z Was którzy zaglądają do nas częściej a wśród nich ,,fanklub" pamiętacie pewnie że na początku lata urodziła się u nas ALBA,  piękne cria które od pierwszych godzin swego życia miało kłopot. Najpierw z nóżkami, zbyt słabymi nie chcącymi się prostować i pomóc w utrzymaniu równowagi, zaraz potem okazało się że Samba jej matka nie chciała przyjąć do wiadomości że urodziła cria i powinna się nią opiekować , a przede wszystkim karmić. Nasza walka i nie ustępliwość trwała ponad tydzień, 5-7 razy dziennie Alba była przez nas podsadzana do strzyków a Samba trzymana aby pomóc się najeść maleństwu które na chwiejnych nóżkach i tak miało kłopot a jeszcze do tego Samba która na widok swojego dziecka po prostu uciekała. Ósmego czy dziewiątego dnia całkiem przypadkiem przechodząc koło wybiegu zobaczyliśmy że Samba stoi jak zaczarowana a Alba spokojnie pije mleko, bez naszej pomocy. Nawet nie wiecie jakie to było dla nas szczęście. Od tego momentu Alba zaczęła mężnieć, stawy się szybko wzmocniły, nóżki przyjęły właściwą pozycję i Alba mogła już zacząć robić to co małe alpaki ćwiczą od pierwszych godzin najchętniej - bieganie. Miała do tego odpowiednie towarzystwo , dwa dni po niej urodziła się Palomita bliźniaczo podobna samiczka. Alba i Palomita są od tamtego momentu właściwie nie rozłączne.
Dziś Alba i jej siostra to już piękne i dumne młode alpaczki, rosną, pięknie się rozwijają, aby za dwa lata zostać dumnymi matkami kolejnych alpaczek w naszym stadzie. Alba - świt, to przecież początek a nie koniec więc historia Alby musi dalej trwać : ) Za dwa tygodnie Alba skończy trzy miesiące .
























30 komentarzy:

  1. Sliczne maluchy! Cale szczescie, ze matka Alby dojrzala do macierzynstwa i juz malej nie odrzucala. Zdarza sie, u zwierzat, jak u ludzi. Pewnie miala baby spleen, ale w pore jej przeszlo. No, nie moge sie na te alpaczki dosyc napatrzec!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My patrzymy na nie ponad pięć lat, często łapiemy się na tym że ,,zawieszamy się" :) na 15-20 minut i w bezruchu, całkowicie wyłączeni chłoniemy ten dziwny spokój i piękno które od alpak po prostu promieniują .
      Pozdrawiamy.

      Usuń
    2. Zwierzeta mozna obserwowac bez konca, podziwiac ich piekno, wdziek, z jakim sie poruszaja, ich instynktowna logike postepowania, a czasem calkiem nieracjonalne zachowania.
      Ale przede wszystkim szanowac, to zywe istoty, a nie zabawki, czy worki treningowe. Otaczac opieka, jesli jej potrzebuja, ale nie dominowac. Kochac, a nie zaglaskiwac na smierc. Samemu nie dac sie zdominowac, ale nigdy przy uzyciu sily. Za wszystko potrafia odplacic niewyobrazalna miloscia i przywiazaniem.
      Szkoda, ze nie wszyscy ludzie warci sa zycia wsrod i ze zwierzetami.

      Usuń
    3. Mamy nadzieję że po 25 latach życia dla zwierząt i ze zwierzętami jesteśmy ich warci :/
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  2. Dobrze że się wszystko pomyślnie skończyło widać że młode panienki zadowolone :)
    Pozdrawiam Serdecznie I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alpaki żyją do 25 lat więc dla Alby wszystko się dopiero zaczyna. Bo świt to początek...
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  3. Jak w życiu..nie wszystko łatwo idzie..ale tym razem historia nabrała szczęśliwego kierunku :). Ale one są śliczniutkie te siostrzyczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,nabrała szczęśliwego kierunku" trafnie powiedziane :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. ale rzeczywiscie wygladaja jak blizniaczki, i takie tlusciutkie, przynajmniej takie sie ma wrazenie, moze to futerko! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wrażenie sprawia sporej długości wełenki, alpaki raczej nigdy nie są tłuste :)
      Różnią się odcieniem (czego na zdjęciu nie widać oraz tym że Palomita ma jaśniejszy pyszczek :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  5. Nie ma to jak mleko matki..:-) Sa sliczne;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmmm... około miesiąca młodsza od mojej córeczki Nadziejki.:)
    Czasem wczesne dzieciństwo bywa na prawdę trudne, ale- w przypadku zwierząt domowych, to do nas -ludzi, ich opiekunów należy pomoc w przezwyciężeniu przeciwności. Wam się udało; to i doświadczenie, ale głównie- moim zdaniem powołanie, empatia i wrażliwość w kontakcie ze zwierzakami.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też jesteśmy przekonani po 25 latach pracy z bardzo różnymi zwierzętami, że ludzie rodzą się z ,,żyłką" do hodowli albo nie. Tego nie da się nauczyć, jest potrzebna intuicja i t/z współodczuwanie. My się śmiejemy że ,,Pastuchem" trzeba się urodzić.
      Pozdrawiamy

      Usuń
  7. Jest śliczna. I widzę w niej pewne podobieństwo do przystojniaczka imieniem Lolek:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też widzimy to podobieństwo :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  8. Witam,
    i dziękuję serdecznie za sesję zdjęciową ładniutkiej Alby. Mam kilka pytań:
    - która to na tym ostatnim zdjęciu :-)),
    - czy takie "iksowate" nóżki to cecha alpak, czy te dwie "siostrzyczki" tak mają,
    - czy barwa runa się w przyszłości zmieni.

    Pozdrawiam, Dorota

    OdpowiedzUsuń
  9. - Na ostatnim zdjęciu Alba to to ta na drugim planie z ciemniejszą ,,maską"
    - Lekko ,,iksowate" nóżki to cecha młodych alpaczek gdy spojrzy Pani na zdjęcie (sklejanka) troszkę poniżej w poprzednim naszym wpisie tam po lewej stronie na pierwszym planie jest matka Alby Samba mniej więcej w tym samym momencie życia również ma ,,iksa". To ugięcie z wiekiem troszkę się pionuje ale nie wiele. Alpaki mają dosyć sporą kłodę (tułów) umieszczoną na wysokich nogach, te lekko rozstawione na zewnątrz nogi zapewniają im większą stabilność . Są to zwierzęta poruszające się w ojczyźnie często w bardzo trudnym terenie, również bardzo szybko :)Wszystko to ukształtowałą natura do poprawienia równowagi.
    jeśli chodzi o barwę runa to tak już teraz gdy rozgarniemy je to pod spodem jest ono sporo ciemniejsze, po pierwszej strzyży alpaki nabierają właściwego koloru o jakieś dwa tony ciemniejszego i już tak zostaje.
    Serdecznie pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że Państwo tak szybko i tak wyczerpująco odpowiedzieli na moje pytania. Dziękuję :-) Dorota

      Usuń
    2. Z przyjemnością, zawsze do usług :)))
      Pozdrawiamy
      Zosia i Janusz

      Usuń
  10. Jakie slodkie! Wszystkiego najlepszego dla Alby i dla was! Mam tak malo czasu, al tu musialam zajzec... Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na wzajem dla Ciebie :)Bardzo nam miło, czujemy się zaszczyceni :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  11. A ja właśnie miałam pisać do Was z prośbą o zamieszczenie aktualnego zdjęcia Alby, żeby zobaczyć jak urosła od dnia swoich narodzin i naszego spotkania :) Moje pragnienie dotarło do Was telepatycznie.

    Jest piękna! A ta, co dała jej imię, jest już chyba właśnie w drodze do Was? ;)

    Serdeczności i uściski, i napiszcie jeszcze przy okazji jak się miewają te małe kózki, które "poszły" do studentów, bo też czasami je wspominam z rozrzewnieniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta co dała jej imię od 12tej jest u nas :) teraz dziewczyny siedzą i właśnie uczą się robienia skarpet na 5 drutach :)Klau całkiem nieźle idzie :)
      Uściski od nas :)

      Usuń
    2. Na 5 drutach! Matko jedyna! Dla mnie już dwa w zupełności wystarczą, żeby się zagmatwać ;)) Ale na szydełku śmigam jak na miotle!

      Buziaki dla Was i dla dziecka mojego!

      Usuń
    3. Skarpety zrobione :), czyli nauka trafiła na podatny grunt.Dziś Klau wędruje już po połoninach :)
      Zosia przekazała buziaka w Twoim imieniu :)
      Uściski dla Was :)

      Usuń
  12. Jesteście cudowni, że nie spisaliście jej na straty! Wzruszyłam się, kiedy czytałam historię małej Alby. Czekam na opisy dalszych przygód już szczęśliwej Alpaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alba ma wszelkie zadatki na to aby być wspaniałą alpaką :)pewnie przygód będzie jej udziałem jeszcze wiele, o czym jak zawsze z radością będziemy pisać :)
      Pozdrawiamy Was :)

      Usuń
  13. Witam Was serdecznie, niedzielnie i...JESIENNIE, choć wesoło, bo kolorowo :)
    Grunt, że moja faworytka ma się dobrze i że rośnie jak na drożdżach, takie przynajmniej odnoszę wrażenie patrząc na fotografie ze ślicznotą.Przypomnę, że Alba oznacza nie tylko świt i ma swoje znaczenie w języku gaelic.
    Kara spod Wieży Babel ma chyba też swoje dobre strony :)

    Do mnie przyszła wspaniała jesień.
    Świeci pięknie słońce, ptaki jeszcze świergolą, lata babie lato, pojawiły się jesienne mgły, które są pięknym zjawiskiem, a drzewa zaczęły farbować włosy na rudo, a do tego wczoraj przelatywał koło mnie wielki, czerwony balon z wielkim, białym napisem - czyli barwy miał doskonałe!
    Przez lornetkę mogłem dojrzeć ludzi podziwiających moją okolicę z lotu ptaka i przy tej okazji mogłem się przekonać, czym jest zazdrość, bowiem bardzo pragnąłem być wraz z awiatorami w środku ich balonowej gondoli.

    Dzisiaj kolejna odsłona GP w F1, na którą czekam z niecierpliwością, tym bardziej, że zuchy będą się ścigać na drugim w moim prywatnym rankingu torze.
    Numerem jeden oznaczyłem tor w Walencji, a tym drugim jest właśnie ten w Singapurze.
    Niestety Robert Kubica pauzuje w F1 ku mojemu smutkowi.
    Jestem jego wielkim fanem, ale za to świetnie radzi sobie Fernando Alonso, za którego trzymam kciuki, przy czym trzymam też kciuki za to, ażeby Wentylowi stanął silnik.
    Ostatnio się powiodło :D

    Teraz trochę przyspamuję i "zarecytuję" swój wierszyk, który Wam dedykuję, a wszystko to z uwagi na...JESIEŃ!!!


    ONA ZŁOTA

    Już jest słychać Rudą Panią po niwach kroczącą,
    koniec lata wiatrem chłodnym łagodnie wieszczącą.
    Już ją widać w złotej szacie w parku i nad rzeczką,
    i nad mostkiem, gdzie liść wierzby pożółkł nie troszeczkę.

    Wiewióreczka gro orzeszków w dziupli zgromadziła,
    aby zima nieraz sroga, straszną jej nie była.
    Borsuk, jeżyk i niedźwiadek ku zimie się sposobiąc,
    norki, gawry zapełniają płodem lata mnogim.

    O, brunatny kapelusik w lesie się pokazał,
    pod nim skrzat leśny, malusi na Jesień się obraża,
    bo ta kaftan mu cieplejszy nakazuje wkładać,
    mówiąc, że bez niego katar może skrzat nasz złapać.

    Nie ma już jaskółki, tnącej toń przestworzy,
    gdyż to usłyszała ciche: "uleć już za morze i
    powróć tutaj wtedy, gdy siostra ma radosna,
    po zimie przyjdzie znowu, a imię jej jest Wiosna".

    A i w chatce można poczuć naszą Złotą Panią,
    gdyż dziadziunio na przypiecku zasiada z babunią,
    aby rozgrzać ciało po tym jak to w lesie,
    poranne grzybobranie skończyło się sukcesem.

    Gdy dziadziuś z miodem z lipy herbatkę popija,
    babunia grzyb za grzybkiem igiełką przebija,
    korale z grzybów tworząc i nad piec je uwiesza,
    aby barszczu smak z borowika razem w Wigilię wymieszać.

    Gdy widzę wszystkie barwy jesieni-Pani Złotej,
    gdy słyszę dźwięki harfy na której gra z polotem,
    tak bardzo jestem wdzięczny za cud świata wszego,
    i za to, iż mi dano podziwiać obraz jego.

    Moherowy


    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę wspaniałej niedzieli.

    PS Pogłaskanko dla Alby!!!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękujemy za tą wierszowaną bajeczkę o cudzie natury o pięknie ,,rudej" Pani Jesieni. Bardzo piękny klimat jest w tym utworku :)
      Serdecznie Cię pozdrawiamy z zimnego dziś (+12*C)lasu

      Usuń